Aaa boze. Czy to jest mozliwe zeby mi podobala sie taka muzyka. Bones jest kurwa.. nie wiem, nie czlowiekiem. Nie potrzebuje tej wieczornej melancholii. Odkrylam ze wlasciwie zeby nie marnowac dni to niewiele musze robic, dzis wystarczyloby cos poczytac, pouczyc sie i pograc. Latwizna, ale nie chce mi sie. Zamierzam zaakceptowac wszystko i powoli zmieniac to co trzeba. Zaluje ze nie mam zycia towarzyskiego. Ukladam sobie w glowie konwersacje z ukr, raczej nigdy nie dojda do skutku. Zastanawiam sie czy naprawde moge byc kim chce i gdzie chce. Mam nadzieje ze kurwa tak. Ciara to taki ideal ze boze. Bones i ciara. Siedze, slocham, smieje sie na glos. Niby jestem smutna ale jebac. Moge w ogole mowic o jakichkolwiek problemach kiedy inni choruja na zespol proteusza? A moje problemy to.. aleks mnie nie lubi, wyprowadza sie do kijowa bedzie nwm pil i robil inne mile rzeczy. Niech gada z jego german jebanymi friends. Jestem tak idealna ze kurwa mac. Nienawidze ludzi ktorzy marnuja jedzienie, pieniadze i szansy. Ja jestem szansa a on mnie kurwa marnuje. Michal tez to zrobil. Oscyluje pomiedzy 'kim jestem zeby jesc kurwa martwe rzeczy, cos co kiedys sie ruszalo, zylo i funkcjonowalo' a 'kurwa mac w jakims celu ludzie sa panami ziemi (bo wrzechswiata nope), moze kurwa w tym celu zeby jesc zwloki'. generalnie latwo jest byc wegetarianinem jak ci sie chce, a mi sie dzis nie chcialo. Tol takie zajebiste ze ludzie sa rozni, mam w glowie smiech i radosc z tego cudu. Jade sie nauczyc angielskiego a potem do rosji albo do norwegii. Jeszcze zobaczymy, na razie bede sie uczyc i moze grac. Jesli nie rusze koncertu w tym tygodniu to znak zeby nie pchac sie do muzyki. Ciesze sie ze podjelam decyzje co do humana. Olek mnie wkurwia na maxa, jak mozna byc takim niedojebem. Ale dziekuje mu za bonesa. Dziekuje bogu za bonesa (o ile istnieje. bog, ni ebones). A tu na dole cos z poprzednich kilku razow, nie wiem ilu i z jak dawna, w kazdym azie nieaktualne:
"Te robaki doprowadzaja mnie juz do szalu. Nie moge zyc z nimi w takim upalnym miejscu, zabierzcie mnie na biegun, no moze nie na biegun ale powiedzmy do Petersburga albo Rejkiawiku. Ale wczoraj wszystko bylo ok, posiedzialam w oknie, w chlodzie i przyjemnosci, zapachu burzy. Wieczorem znowu cos sie popsulo. Dzis sama nie wiem co bylo by czuje sie niewyrazna psychicznie. Staram sie nie ubolewac i nie byc zazdosna ale nie wychodzi. Mysle caly czas o tym spotkaniu, w sumie ciesze sie bardzizej niz boje, ale wiadomo. Teraz nie ufam nikomu, wiec nie nastawiam sie jakos specjalnie na to. ZObaczymy sie to ok. Mam zamiar plakac tam jesli go zobacze. Marnuje wakacjie. Nie czytam nie ucze sie nie ogladam nie cwicze nie biegam nie wychodze nie spotykam sie. Nie robie nic pozytecznego. Wstawanie o 6 rano mi cholernie nie służy. Lubie patrzec na moja kolekcje czokerow, potrzeuje industriala i nie moge zdecydowac jakie buty. Nie slucham nawet muzyki, wcale. Z michalem nie gadam, nie ubolewam. Nie wiem kim on teraz jest"
kruci