poniedziałek, 23 grudnia 2013
stiffness daily
Okropnie. Bardzo. Wczoraj Biolog... Porażka. Totalna. Wszystko to jedna wielka masakra. Dziś chyba ostatecznie straciłam Michała. Leci sobie "Laura" czyli jego piękna pieśń, a on mi wyskakuje z dziurkami w uszach... Strata ostateczna. Tzn.. Super. Ale Michałowi się to wcale nie podoba przecież. Po co on ich chce. Po co po co po co. Seven devils. Boże piękne *.*. Zaraz wymyślę wreszcie ten neologizm... Chwila. Zw. Aliacja glazbiczna. Czyli zjawisko, kiedy najpierw piosenka nie wywołuje żadnych emocji, a w pewnym momencie (czy tez po dłuższym czasie) staje się świetna. Super. Jestem neologistą. I chciałabym coś zmienić w życiu, a bardzo nie mam co. Hmhmhmmhmhm. Chciałabym. <> dzis tumblr z Julka. Stracic kurde. Do tego zmierzamy, no sory
niedziela, 8 grudnia 2013
sprzed 5 godzin stan
Nikt nie umie odpowiadać poprawnie na moje pytania kurde. Żal. Wróciłam od Kuby. Super. On może nie jest taki jak ja, ale poziomem mi dorównuje. Jest taki... inteligentny. Bardzo. Wie co mówić, o co spytać, co ja bym chciała i wgl. Tańczyliśmy dziś na Star Warsach i gralismy w młynek. Było sto razy fajniej, niż wtedy, kiedy jestem u kogoś z moich znajomych. Jednak kuzyn, to kuzyn. I te cuksy... Pyszne byli. Dziwniedziwniedziwnie. Hiszpania i wgl... Ale Londyn będzie fajniejszy. Na "stówę". Kolaż z dzisiaj zdecydowanie udany. Bardzo. Nie wiem co, nie wiem, nie wiem. A może... No. Ale to zaraz. Grzechy wołające o pomstę do nieba moi drodzy. Ciekawe kto, jaki głupeg dał mi +1 na ostatnich postach. BArdzo zastanawiające. Dziś już nie chandra. Tylko trochę żal. Co prawda odpisał, ale dziś to bardzo dobrze. Nie odpiszę. A jutro jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to... "tak wyszło, że cię już nie lubię :) sorka, tak wyszło". Będzie milutko. Jeśli będę się stawiać. Jeśli mi się uda przezwyciężyć, a najlepiej wywalić na zawsze to moje miękkie serce. Mam fasolki. Tak wyjdzie, że się nie podzielę. Tak wyjdzie, że nie będę z nim siedziała. No cóż. Tak wyjdzie, co poradzę. Fuu. Grube paluchy. Ale... No nic. Cierpienie, kochani, ciepienie. Ha ha ha. I żal i ból. I płaczące literki. Co ja gadam. Może już skończę, bo nie mogę się nie śmiać. Jakiś temat, szybko jakiś temat... Echechechechechechechech... Nic do głowy. Bo nic się od wczoraj nie zmieniło. Zobojętniej Kasia, zobojętniej
sobota, 7 grudnia 2013
nieszczelna komora
Kurde. Trochę się popsuło. Od 24 godzin nie odpisał na smsa o zakonnictwie. Hm... To naprawdę nie wygląda dobrze. Życie się psuje, cnie ? Ale to przez moją selekcję. Chyba. Albo przez selekcję tych wszystkich idiotów, z którymi żyję. Dobrze, że jeszcze nie upadłam tak nisko, żeby wmawiać sobie, że to ja jestem zła, a wszyscy są dobrzy. Nie kurde, nie. To ja jestem dobra, a wszyscy są źli. Co poradzę na to, że świat tak szybko zmierza ku upadkowi ? Przez tych własnie zkretyniałych ludzi. Mogłabym tak zostać sama. Bez nikogo i niczego na Ziemi. Byłoby miło. Zdecydowanie milej. Czekam na Londyn. Może to będzie odskocznia na całe życie ? A jeśli nie, to przynajmniej na te 3 dni. Zimno. A to już chyba 26 godzin. Omg. Jak ja go nienawidzę. Ładny kolaż z dzisiaj. Serio. Bardzo ciałowy. Fest zimno. Idę po piżamę i koc. Już. Trochę czuję się jakbym prowadziła dziwnego tumblra o cierpieniu, czy coś. Jak przeciętny gimbus (albo nasz kochany płaczący PIX). No ale co poradzę. Handra (Chandra ?) to chandra i tyle. Hmm... Takie posty się potem fajnie czyta. Serio. Szkoda, że tylko ja to przeczytam (ha ha ha !). Dziwny schemat kolorów w winampie. Lol. Czuję się niefajnie. I mam dreszcze. I piżama mi się zmechaciła :c. To boli chyba najbardziej. Kurde. Gdyby nie on, to nie byłoby tego wszystkiego. Tych wszystkich głupich przemyśleń i wgl. I tych superowych wspomnień. Może jednak dobrze, że mogę go sobie nienawidzić. Kogoś trzeba. Jutro jadę <chyba> po lampę do mojej niebawczej [?] oazy piękna i spokoju. Wolałabym tę czarną z czymśtam, ale może... No nwm. Będzie jaktam się złoży. Wszystko co doczesne i tak się nie liczy cnie. Super tak pisać dla samej przyjemności czytania tych złowieszczych wypocin. Gratuluję sobie, ech sama nawet nie wiem czego, gratuluję tego, że jestem tak inteligentna, że słowa, które piszę i mi się fest podobają, u kogoś innego skomentowałabym jako: "Dziecko. Żałosne gimbusiarskie dziecko.". Też gówniana sprawa cnie. Ale świadomość jest najważniejsza. I chyba dlatego mogę się nazywać osobą inteligentną, nawet po napisaniu tak cholernie żałosnego posta. Człowiek się dopiero uczy i wgl. Na razie jestem głupkowatym źdźbłem. Ale kiedyś będzie mączka. A potem chleb. A potem ktoś mnie zeżre. I się skończy. Kurde. W sumie droga od źdźbła do żołądka jest niedługa. Też dobrze - mniej marnotrawnej egzystencji nudnym wszechświecie. Stop. Czy wszechświat obejmuje to miejsce, gdzie się jest po śmierci ? Kurde. No nwm. Poza wszechświatem ? W innym wszechświecie ? Czy go nie ma ? Kurdekurdekurde. Dobra nic. A i słowa. Nabrałam takiego obrzydzenia do niektórych moich neologizmów, że aż sama się dziwię, że ktoś mógł mi je tak obrzydzić. Niemożliwe. Paranormalne. Ładne to w sumie. Taka sytuacja. Aż bym się zaśmiała, ale nie zrobię tego, bo go nienawidzę. Mam nadzieję, że to kiedyś przeczyta i, i co właściwie. Nie wiem nawet czego od niego chce. No dobra. Wiem, czego chcę, ale chodzi mi o realne rzeczy. Przeczyta i... no nwm. Zrozumie ? Eee brzmi smętnie. Fest. No nie. Nie zrozumie, ale zrobi mu się głupio, że jest dla mnie taki niemiły. Też jesteś zwyczajny i zkretyniały jak reszta ludzkości. I ciebie tak samo nie-na-wi-dzę. A nawet bardziej. I chyba nawet cię nie lubię. Zamknąć oczy i płakać. Żałosne, powiem ci, żałosne. Ale tam jest fajniej. Tysiąc razy fajniej. Nienawidzę ludzi. Wszyscy są beznadziejni. Na głos brzmi wiarygodnej. I od razu lepiej. Wewnątrz jest lepiej. Naprawdę lepiej. Zamknąć oczy i szczelnie odizolować się od wszysciutkich ludzi. I zaraz to zrobię w tak idealny sposób
piątek, 6 grudnia 2013
Pustelnik czy nic ?
Już nie słucham, ani nie czytam. Dwa gigantyczne kroki do bycia zwykłym człowiekiem. przerażające. Wszystko jest głupie. Tak bardzo głupie, że nie chce mi się żyć... ale Londyn... to będzie musiało być cudowne. ale już nawet Michał, mój kochany Michał się mną znudził. Nie mi, ale mną. kurde, głupie gimby. spadam z tego świata. Pa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)