A może rzeczywiście zadaj sobie pytanie, czego tak naprawdę chcesz. Wyznacz ten ostateczny cel i się zatrzymaj. Zrób to, o czym ciągle słyszysz.
Chcę tylko płakać i zatrzymywać chwilę. I tylko myśleć o tym co było, nie o tym, co będzie. Nieoczywiste dla mnie, zwyczajne dla wszystkich. Dajcie mi zatrzymać czas. Dajcie być w tej jednej chwili w tej nieskończonej przestrzeni. Dajcie nie robić kroku ani w tył ani w przód, tylko słuchać tej muzyki i myśleć. Byś samą ze swoją głową. Trzeźwieć powoli i płynnie. Dużo country i dużo spokoju. Chce się myśleć o momentach, które już nie wrócą. Nie chcę o nich myśleć, ale chcę je zachować w pamięci. Tak zróbmy. Nie płaczę od roku. Nie niszczmy tego. Tak zróbmy.
Człowiek słaby jest zbitkiem doświadczeń z innymi ludźmi. Sumą oddziaływań kolejnych osób na jego własną osobowość. Ja jestem tylko efektem spotkań. Jestem słaba, z puzzli. Kolejni ludzie mnie zmieniali i zostawali w mojej głowie. Po kolei przejmowałam wszystko od wszystkich i sama nie miałam na wiele wpływu. Osobowość czekała na nowe propozycje i chłonęła to wszystko jak gąbka. Każda kolejna znajomość zmieniała mnie o 179 stopni, nie powinno tak być. W tym wszystkim, mam wrażenie, bardzo ciężko odnaleźć siebie samą. Bo to wszystko jest efektem kogoś. Dlaczego myślisz, że jesteś sobą? Nie jesteś. Jesteś efektem tego, co wniosły do twojego życia losowe zdarzenia. Ja wiem. Nie byłoby w twojej głowie tych miejsc, gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych spojrzeń na religię gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tej muzyki gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych filmów gdyby nie oni. Nie byłoby ciebie, gdyby nie to wszystko. Kim jesteś teraz? Kulą zrobioną z tego wszystkiego? Czy to można nazwać indywidualnością? Czy cokolwiek zależało od ciebie? Los jest z góry przesądzony i nie jest ważne co ty robisz. To już jest. Suma połączeń. Jeśli jesteś słaby, to nie ma w tym ciebie.
We mnie więc nie ma mnie