piątek, 5 lutego 2016

znowu zegarki

Chcialabym bardzo napisac wszystko. Ale nawet nie wiem od czego zacząć. Teraz mysle o tym ze umieram, jeszcze nie dzis ale pojutrze juz na pewno. Sama nie wiem czego chce. Na pewno nie tego co zamierza sie stac, nic nie moge zrobic, jest mi niedobrze. Nie mam najmniejszej ochoty isc do szkoly, pocieszam sie ze to tylko tydzien. Tydzien i bede mogla sie wyzerowac. Gdybym mogla wylaczyc z siebie banie sie to moze jakos bym to wszystko zniosla, wolalabym po prostu przyjmowac alebo nie przyjmowac, ale sie nie bac. Te 2 tygodnie minely stanowczo za szybko, zupelnie mi sie to nie podoba. Mam przed oczami obraz mojej starosci. Przeraza mnie, ze to bedzie juz zupelnie niedlugo. Nie umiem tego ogarnac mozgiem. To jak dziewiętnascie dziesiątek, które dają tak skromną liczbe 190, ktora tym samym podzielona na 10 daje tak duzo bo az 19. Nie rozumiem i nie potrafie pojac. Nie chce cofac czasu, ale jednoczesnie wolalabym wszystko przezyc od nowa. Nigdy nie moge zdecydowac czy bylabym w stanie zniesc te 16 lat jeszcze raz. No wasnie, 16. To brzmi chujowo, ale 17 to cos. Nie wiem, chce mi sie plakac, nie zgadzam sie na zaden koniec jest za dobrze

środa, 3 lutego 2016

siedemdziesiąt jeden

Jest trzeci lutego dwa tysiace szesnastego roku, godzina osiemnasta trzydziesci. Leze w lozku. Nie sama niby. Jest dosc milo. Chcialabym napisac wszystko od pocztku ze szczegolami, ale nie widzi mi sie to jakos. No nwm nie widzi mi sie. Pamiętam na razie wszystko, ale nie mam ochoty najmniejszej tego spisywac. Jednocześnie nie chce uronic z tego co bylo niczego. Miedzy mlotem a kowadlem, rozwojona i nie wiem co robić. Nigdy wczesniej nie bylo czegos takiego u mnie, w moim zyciu. I nie wiem czy to jest wszystko wyjatkowe czy jest wyjatkowe tylko dla mnie. Szczerze to mam wrazenie i nadzieje (sama juz nie wiem ktore bardziej, bardzo myle te pojecia ostatnio) ze ludzie klamia, nie musze znac prawdy, ale wolalabym tez sie nie dowiedziec czy to prawda. Takie zycie jest bardzo fajne, ale wciaz czuje ze za duzo tu stresu. Niby nie trace tak duzo wlosow, wiec chyba nie powinnam sie martwic, ale czuje stres codziennie. Czesciej niz codziennie, caly czas. Jest cudnie i w tym samym czasie bardzo dziwnie. Nie wiem nic wlasciwie, nie bede protestowac