sobota, 27 czerwca 2015

bogactwo i swiadomosc

Nawet nie lubie włoskiego, nie podoba mi sie sam w sobie tak samo jak hiszpański, brzydki jest. Brzydki tez jest włoski akcent w angielskim, ohydny. Nie ciągnie mnie jakos specjalnie do Włoch, nie lubie tych klimatów, nawet włoska kuchnia nie jest dla mnie czyms super pysznym. Po prostu mialam zamiar nie miec z nimi nic wspolnego, to chyba oczywiste. No ale. Wczoraj. Okazalo się ze kocham włoski, ze to jest język stworzony dla mnie. W chwilach kiedy się sępie, bo mam powody (denne), ucze sie wloskiego i rże, mam beke. Bo jest taki zabawny, sliczny w moich ustach, wszystko mi sie podoba i podobno nie nalezy do najtrudniejszych... To co. Juz ile tych języków? Angielski, niemiecki, rosyjski, ukraiński, włoski... No a dzis spodobal mi sie francuski, nawet mocno. Tzn, wiadomo juz dawno mi sie bardzo podobal, ale potem odpuscilam, bo nauka języka dla języka jest bez sensu, dalej tak uważam, ale milo byloby gdybym zostala przymuszona. I na to licze. Tylko... no tak, bede tesknic za ludzmi, czlowiekiem, bardzo mocno i chyba serce mi peknie. Sama nie wiem. No bo na razie jeszcze nie przyjmuje niczego do wiadomosci, zreszta nie mam powodów, bo nic nawet jeszcze sie nie zaczelo. Wczoraj bylam bardzo bardzo szczesliwa, nawet nie wiem z czego to wypływało, spacer wieczorem byl cudny. Potrzebuje tylko nowych sluchawek. A dzis byłam super szczesliwa przez chwilke, potem powinnam byc zla i przygnebiona, ale bylam rozpromieniona jeszcze bardziej. Pozniej troche spadlam w przepasc, bardzo nagle i bylam chorobliwie zasepiona. Ludzie maja swoje zycie, nie wszystko sie kreci wokol jednej osoby, a nawet jesli, to to nie jestem ja. Drugim czynnikiem ktory spowodowal ta nagla zmiane nastroju bylo uswiadomienie sobie jak.. stop stop. Mam zajebiste szczescie w zyciu, przysiegam. Tylko niektore aspekty ktos ma po prostu lepsze, a ja jestem glupia i chcialabym miec wszystko najlepsze. Okropnie egoistyczne podejscie, nie podoba mi sie to. Szukam sobie ladnych butkow, nie moge sie zdecydowac, nie wiem czy wybrac pewną dłygotrwalosc, niepewną długotrwalość, pojsc zupelnie w ciemno czy w cos zupelnie innego. Moge co chce, ale sama nie wiem czego chce. Pojscie wczoraj w rozpuszczonych wlosach nie bylo dobrym pomyslem. A w czorajsze drzewa okolo 20:20 to byl cud swiata, ciekawe czy to sie dzieje codziennie, jesli tak, to jestem w niebie. Dzis jeszcze kilka rzeczy i bede stac w oknie w noc. Bardzo bardzo mile uczucie. A dzisiejszy poranek to byla jakas niewiarygodna dziwnosc. Poranki w nocy kojarzyly mi sie tylko i wylacznie z dziwnym uczuciem w zoladku, takim nibyglodem, tym ze nie moge zasnac i ogolnie samymi nieprzyjemnymi rzeczami, ale dzis widzac takie przyjemne sloneczne swiatlo w pokoju cos mnie tknelo ze tak ladnie jest tez za oknem. Było. Chcialabym zawsze miec taki niewymuszony wczesny poranek tu albo w jakims innym milym miejscu, nad morzem na plazy albo z widokiem na ulice taka jak w mojej glowie - jakies drzewo, trawa, chodnik, ludzie pieszo, ludzie na rowerach, ale niewielu, rzadko sie pojawiaja, po drugiej stronie.. kamienica albo drzewa na trawie, szeroki chodnik, nie potrafie sprecyzowac, ale to jest w mojej glowie i mam nadzieje ze nie zapomne. A jesli morze.. albo ocean. Kazde morze, ale najpierw pomyslalam o pieknym polskim Baltyku. Kazde morze ma cos w sobie, ale baltyk to baltyk. Jestem dumna ze jestem polka, nie wiem czy moglam trafic lepiej. Azja to emmm shit. Moglabym byc dumna tez z bycia ukrainka albo rosjanka, ale tam nie bylabym wolna, a ty jestem i dumna i wolna i moge powiedziec szczesliwa. Nie wydaje mi sie ze jakies inne panstwo ma tak cudna historie i jezyk. Moze jakis wschod, ale o nich juz mowilam, nie ma zycia bez wolnosci. Nie wiem czy to nie przeczy mojemu socjalistycznemu podejsciu do zycia. Kiedy mysle o socjalizmie w sobie podoba mi sie to i brzmi bardzo milo, nie wiem dlaczego w ZSRR przmi tak okropnie, dobitnie, obco, nieprzyjemnie, zlowrogo i szorstko. Bo teraz wszystko byloby inaczej, ludzie nie rozumieja, ze czasy sie zmienily i teraz nikt by nie forsowal tej swoja droga bardzo inteligentnej wizji. Po prostu teraz byloby inaczej, ale dla tym kapitalistycznym ;swiniom; nie da sie wytlumaczyc bo podaja najglupsze argumenty jakie istnieja. Ciesze sie bardzo ze mam tu czesc siebie, mam wglad w to jaka bylam i jak sie zmienialam, niby teraz nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia, nie chce czytac tych starych wypocin, dobrze ze sie zmieniam, ale chyba tak mi sie wydaje za kilka lat to bedzie moze nawet potrzebne i pomocne. Wtedy chcialabym powiedziec ze przeszlam super zmiane, jestem taka, jaka zawsze chcialam, bo raczej dzis no coz zdecydowanie nie jestem
P.S. zapomnialam o tureckim

niedziela, 21 czerwca 2015

spokój zachodni

Mam wrażenie ze idealną dziewczyną bylaby laska w koszulce bez rękawów albo takiej z jakims napisem 2014, new balance albo cos i nwm acid jeansach, oddrobine homofobiczna, dziewczęca, w spodniczkach w dziwnych kolorach i sukienkach na ramiączkach, skryta przeciwniczka wszystkich modyfikacji ciala, sluchajaca popu i fajnych rockowych zespolow tez, lubiaca ksiazki dla dziewczyn, cos takiego. Raczej basic bitch by nie byla zainteresowana, a on by nie chcial casual bitch. Tutaj raczej zadne goth, japonskie zamkniecie, skate, pale nie wchodzi w gre. To moze byc tylko ten jeden (wyzej opisany) rodzaj czlowieka. No tak. Powierzchownie go znając powiedzialabym, ze cudnie by tu pasowala casual (troche feministyczna, oczytana, inteligentna, overthinking) bitch, ale teraz wiem, ze nigdy w zyciu. To jest takie dziwne. Wlasciwie nigdy o tym nie mowilam, ale tak jakos czuje. I teraz odkrylam, ze to moze trwac w nieskonczonosc. Zawsze napisze, moze po przerwie ale zawsze. Teraz nie wiem czy to jest powod do radosci. Milo ze jeszcez 2 tygodnie i wakacje, bardzo nie moge sie doczekac. Rozplanuje sobie rzeczy. Mam tyle w planach, nie wiem czy ze wszystkim zdaze, ale wlasciwie to jest 2 miesiace wolnych dni, jeden po drugim, na pewno zdaze. Mialam wczoraj wreszcie czas na spirit science, zajme si etym glebiej na wakacjach, tak somo jak ksiazkami, niemieckim, angielskim, tureckim, serialami, filmami i mysleniem. Niedlugo zrobie sobie sliczna sciane w pokoju, tym tez zajme sie na wakacjach. A wiecie. Nie pamietam kiedy napisalam to co jest wczesniej, dawno temu, w dwóch turach. W kazdym razie wszystko jest juz troche nieaktualne. Za 2 tygodnie bede wiedziala czy ide dalej czy stoje w miejscu. Moze troch ewiecej niz 2 tygodnie. Z jednej strony bardzo bym chciala, z drugiej boje sie jak cholera. Jak sobie myslalam za czym bede tesknic, to w pierwszej kolojnosci (bardzo aspolecznie) pomyslalam, ze za moim pokojem. Potem chyba za ludzmi chociaz.. Jednym tylko czlowiekiem i moze rodzina. Troche za muzyczna i za szkola. No wiec, raczej to nie wypali bo by to bylo zbyt piekne. Wiec jak juz przyjdzie wrzesien to sie przekonam za czym tesknilabym gdyby wszystko poszlo jak trzeba. Inna sprawa, ze nie moglabym wtedy pujsc na Apocalyptice. Inna sprawa ze bylabym dalej od wschodu, a ja przeciez jestem dziewczyną wschodu. To tal nie. No wiec z Aleksem to raczej zakonczona sprawa. Mylilam sie, nie jest tak jak napisalam na poczatku tego posta. Czekam, moze wysle ten cholerny list, ale watpie. Jest na to zbyt glupi. W ogole jest glupi. I nie mam pojecia dlaczego to  j a  sie czuje przy nim glupio. Glupi ukrainski chlopiec, jakkolwiek przystojny i blyskotliwy i inteligentny by nie byl, jest pode mna. No wiec, rozpoczelam proces zapominania. Milo miec taki weekend, podczas ktorego nie musze sie nawet odrobine martwic i stresowac hehe. No bo tak czy siek nic bym nie robila produktywnego, ale przynajmniej w takiej sytuacji nie mam w glowie ciaglej mysli o tym co zlego mnie spotka w poniedzialek i ogolnie w przyszlym tygodniu. Wczoraj wieczorem bylo bardzo milo. Posprzatalam pokoj, zmienilam posciel, bylam calutka czysta i ogladalam Wiedzmina. Dzis tez bardzo mily dzien, karmie mój umysl cudną filmową muzyką. Wygladam tez dzis bardzo ladnie, mam bluzke w paski i czarne spodnie, ale wyglada to bardzo milo, tak chcialabym byc widziana z zewnatrz. I tak sobie wlasnie myslalam ze jesli wszystko wyjdzie, to bede mogla taka siebie zbudowac. Cudne uczucie, chyba powinnam zaczac sie modlic do boga o szczescie. Bardzo bardzo bym chciala. To tez dla dobra mojej niesprecyzowanej wschodniej relacji, ale jednostronnego dobra tylko i wylacznie. Jesli tam jest tak pieknie jak na zdjeciach to ja chce tam byc teraz, juz. Przezaluje nawet Apocalyptice. Wszystko byleby tam byc. A no i nie zawsze napisze, a ja nigdy nie moge zrobic tego pierwsza. Zreszta to ni etak trudno zapomniec. Chyba. Musze tylko ogladac wiecej filmow, myslec wiecej i sluchac wiecej muzyki. Nie wiem ktory raz dzis juz slucham Griets Theme, ALe za kazdym razem czuje sie coraz lepiej. Jest milo, mam ogromna nadzieje ze zycie wypali na niebiesko, ale nie kobaltowo. Bede karmic jeszcze troche dzis jutro moze tez, bardzo fajnie sie czuje. Griets Theme jeszcze raz.

piątek, 5 czerwca 2015

mood: służący

Serwus. Mozna spytac co u mnie, bo ostatnio duzo sie dzieje. Głównie w mojej głowie, ale na zewnątrz też trochę. Alergia zaatakowała ze zdwojoną siła i tez zaatakowały wspomnienia troche i 9w1. Przeciez nie moglabym tak ot zostawic i zapomniec. No wiec w środe zatęsknił chyba. ALbo nie wiem co sie stalo, ale napisal. Nie wiem co o tym wszystkim myslec, to takie dziwne. Najpierw jesy mily i zainteresowany, a zaraz potem ma wszystko w dupie. Tak jak mówiłam staram sie zapomnieć przynajmniej troche, wiec wrocilam do gadania z ludzmi, ale no tak. Ludzie to nie to samo. Uwielbiam moją galerie. Mogę oglądać i super wspominać i myslec duzo. Musze sobie zalatwic wszystkie sprawy ze skrinów. Nie wiem czy powinnam usuwać po tym jak zalatwie. Noc slucham ostatni raz. Potem zaczelam sluchać dziwnych rzeczy. Poszperalam troche. Wracając do tematu skrinów. Uwielbiam leżeć i czytać, mega uspokajające. I troche mnie podnosi na duchu, czuje sie wywyższona. I coś mi sie wydaje, że tytuł playlisty 'stand by me' jest troche lewy. Ale juz lezy tak dlugo ze nie mam serca go zmienic. To dziwne czego teraz slucham. Usiłuje od paru dni zmienić opis na palsach, nie umiem chyba. Nie wiedzialam ze juz tak pozno. Boże, kiedy czytam o nocy to mam dreszcze, to takie cudowne. Jeszcze 3 tygodnie męki i mam wolne. Wakacje. A na wakacjach tyle do zrobienia. Musze sie wreszcie uporać i ze skrinami i z zakładkami i z głową. No i tak niebardzo wiem kiedy to zrobie. Ja nie wiem o czym miałabym tu pisać codziennie skoro mój zapał to smiertelna potrzeba napisania jednego zdania raz na tydzien. Potem jakos wynika jeszcze kilka, ale zupelnie bezsensownych. Lubie tez bardzo moje vsco. No i wiecie. Tak jak myslalam, szybko nudzi mi sie pisanie z kims kto nie jest nim. Miło jest słuchać 'Nocy' i sobie przekładać myśli, thx Avis. Teskniłam za stuleciem bardzo mocno. Nie mogę sie doczekac robienia składanki dla niego. Wygladam dzis troche jak ofiara przemocy domowej, cudnie, chyba zrobie sobie ogród w słoiku, gwiezdne wojny sa calkiem fajne, ale nie wiem czy to dlatego ze chce  tak myslec czy naprawde sa. I mam sliczne sukienki w szafie. I cudny pokoik. Zycie nie daje mi spokoju za bardzo i w sumie to dobrze