środa, 14 października 2015

głupota kulturowa

Aaaa. Ludzie mamy wrzesień. Trzeci o ile sie nie myle. Powinnam coś juz tu zdefiniowac.No to lezalo to caly wrzesien. Jebac. wikingowie na dyktafon
Chciałabym wierzyć że ten stres się kiedyś skończy. Ciągle tylko się stresuję, w wakacje może trochę mniej ale tez cały czas myślałam o jakichś paskudnych stresujących rzeczach, teraz jest tego jeszcze więcej. Żyje od weekendu do weekendu. Już zaczęłam akcje unikania odpowiedzialności. Dziś. Jutro kontynuacja. To jest porażka. Moje życie to porażka. Dostaje pieniądze, znikają, pojawiaja się i znowu ich nie ma. A powinnam oszczędzać. Chociaż biorąc pod uwagę moją obecną relacje z nim, to choćbym zaoszczędzila fortunę, to te pieniądze i tak mi się już nie przydadzą, nie potrafię sobie go wybić z głowy,  nie potrafię nawet myśleć o niczym innym niż on. Wszystko się sprowadza do jednego, nic poza tym nie istnieje.
To wyzej to fragment z wrzesnia z telefonu. Teraz moze wreszcie cos obecnego. Warszawa wczoraj, bardzo milo. Na gieldzie bylo super, chce byc w tym kiedys dobra, jestem utwierdzona w przekonaniu ze ekonomia to cos dla mnie.
Znowu przerwa, prawda. jest 14 pazdziernika, jak laptop nie padnie to napisze dzis do konca, bo jest o czym pisac. nie bede sie rozplywac o przeszlosci, nie ma o czym. No moze wczorajsza bomba w szkole. To  bylo 13 pazniernika. Nie zdazylam dotrzec do sql przez cholernego pecha. Nie zdazylam bo byl alarm bombowy i lekcje odwolano. Za ba wne. No super, juz robie przerwy, bo ogladam nowa Arlene. Chcialam mowic teraz o waznych sprawach. Wiec zaczne. Chodzi o sny. Nie wiem co sie ostatnio dzieje z moim mozgiem w nocy, niby powinien nie pracowac, ale mam wrazenie, ze pracuje. Wymyslaenie takich bzdur musi wymagac wysilku. Oderwane ucho. Wiolonczela gdzies w tle. Ksiazka o chrzaszu, ze chrzaszczem i ta dziwna dziewczynka. Ciasto z maki i wody. Ja teraz juz nawet nie pamietam o czym byly te sny, byly tak posrane, ze opisy ktore istnieja w moich notatkach nie daja mi nic, nie mam pojecia o co w nich chodzi. Mama mowi ze to walkowanie przeszlosci, ze costam mnie meczy. W sumie mozliwe. Sama nie wiem czy to zle czy nie. Podczas snu czuje sie strasznie. Sparalizowana. Bez ucha bylo strasznie. Ale sa wazniejsze rzeczy. Czytam rownolegle dwie ksiazki osadzone w dwoch swiatach. 1984 i Ukrainskiego kochanka. Obie rozsadzaja mnie wewnetrznie. Obie sa takie rozne, zupelnie rozne. Przeskakuje miedzy nimi i czuje sie dobrze. Nie wiem czy kochanek to najpiekniejsza ksiazka jaka czytalam, czy tylko sobie to wmawiam. Nie przeczytalam zadnej ksiazki od 4 albo pieciu miesiecy. W nic sie nie wciagnelam. Czulam sie jak ostatnie gowno. Niby costam zaczynalam, ale to bylo jak przymus. Te obecne ksiazki czytam bo chce. Lacza sie we mnie okropne ambiwalentne uczucia. Nienawisc do rosci, nienawisc do ukraincow, milosc do lwowa, milosc do ukraincow, rezerwa do rosjan. Nic nie rozumiem, wszystko mi sie miesza. Kresy, Lwow, Kolomyja.. wszystko tam jest takie piekne. SMutno mi ze to nie moj kraj, kiedy wszystko jest tam takie cudnie polskie, kolebka polskiej kultury, cudnosc polska ukrainska. Dlaczego ukrainska. A jeszcze ciekawsze pytanie, co mi sie tak w tym podoba. DObra dobra, ja wiem co. Ten ukrainski chlopak, ktorego niby odpuscilam. Nadal czuje sie w nim zauroczona, ale tu dochodzimy do kolejnego punktu, o ktorym chcialam powiedziec. O milosci od pierwszego wejrzenia. Nie myslalam nawet ze taka istnieje, wlasciwie to dalej nie wiem czy powinnam w to wierzyc, ale bym chciala. Tak bardzo bym chciala. A andrzej widac nie jest zaiteresowany, jest nuczym. Nikt nie jest czyms. Zastanawiam sie czy ludzie sa za glupi zbyt niesmiali, za bardzo dzisiejsi dzisiejszy zeby popasc w taka milosc. W ksiazce wszystko wydaje sie takie cudne. Piekne. I wlasciwie proste. Spojrzenia, pocalunki i calowanie w reke. To takie piekne i nierealne. Wiecie co teraz robie? Zrobilam? Dodalam do duolingo ukrainski kurs. To nie jets normalne co robie, ale musze. Bo okazalo sie ze bez ukrainskiego sie nie da to raz a dwa to studia bede mnie duzo kosztowac. Ale moze dam rade. Dla jakiegos ukrainskiego ułana, dla lwowa, dla spokojnosci umyslu. Staram sie wychodzic z dziury nieswiadomosci kulturowo-spoleczno-politycznej, co w sumie mozna zawrzec w dziurze wiedzowej. Chce być osoba swiatłą i obeznana, to jest kolejny cel, nie ma potrzeby zeby z niego rezygnowac. Czekam na dalszy rozwoj zycia, pozdrawiam towarzysze