niedziela, 25 września 2016

sprawa bieżącą

Dużo dziś miałam w głowie żeby tu napisać. O sprawach różnych zupełnie. I jak zawsze teraz ciężko mi pisać, jak zawsze nie znajduję dobrych słów, jak zawsze mam wrażenie, że potem ciężko będzie to czytać.
Sama nie wiem czemu dziś taki dzień. Żadnych oczywistych powodów. Myślałam o tym, co się dzieje u mnie w życiu, to znowu jak zawsze. Zastanawiałam się jak teraz jest. Nie chcę żeby tak było. Jest pomiędzy. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości bez tego wszystkiego, ale wiem że to wszystko jest tylko w mojej głowie, to nie jest żadna rzeczywistość. Rzeczywistością jest ten stan pomiędzy. Kurwa, nawet to nie jest serio. Wszystko jest jasne, wszystko na dłoni. Tylko nie umiem się z tym pogodzić. Wiem, że to wszystko co jest w mojej głowie to tylko bzdury, nic wspólnego z tym co będzie. Nie wiem czy jest jakiś sposób żeby tego się pozbyć. Ciekawe czy psycholodzy pomagają w takich sprawach. Nie, raczej nie. To by było zbyt dobre. Jak lek na starość. Trzeba sobie z takimi rzeczami poradzić samemu. Cieszę się że było tak jak było, inaczej by nie było lepiej, może byłoby gorzej. Wszystko wpływa na wszystko, niemożliwe żeby myślenie o kimś niemal dzień w dzień nie zmieniło czegoś w twojej głowie. Mojej*. Nic poza 'smutne mi nie przychodzi do głowy. To jest po prostu smutne. Źle mi myśleć o końcu, ale mam z tyłu głowy, że on będzie. Jest mi źle jak w śnie z wielkimi kulami. Ale po co znowu tak wybiegać w przyszłość. Skupmy się na teraz. A teraz, cokolwiek by nie było - inaczej by się nie stało, byłoby tak samo. Byłoby tak samo dobrze. Jest przecież dobrze, trzeba tylko jeszcze poczekać, przetrzymać myśl że nie zmieni się na gorzej. Bo czemu miałoby?