poniedziałek, 10 grudnia 2018
ta klatka schodowa
To trochę tak, jakbyś myślał, że droga na około jest jedyną drogą, a potem okazało się, że można przejść po prostej, która wiedzie przez klatkę schodową ze spiralnymi schodami i witrażami. Chodziłeś na około, bo myślałeś, że nie ma wyjścia, ale podczas któregoś z kolei spaceru tą drogą zobaczyłeś, że ktoś, kogo widziałeś przy swoim punkcie docelowym, skręca w podwórko, nie obchodzi budynku. Poszedłeś za nim i teraz już wiesz. Można przejść dużo szybciej i dużo przyjemniej. Do tego można przejść z kimś. Po drodze zrobić zdjęcia. Każdego dnia inne, bo światło przechodzące przez witraże zmienia się razem z ruchem chmur. Nocą bywa jeszcze ciekawiej, bo w parkiecie i na schodach pojawiają się kolorowe diody. Działają jak luksusowe lampki choinkowe, bo nie tylko zmieniają formę świecenia przechodząc przez różne fazy migania, ale też zmieniają kolory. Można by pomyśleć, że ktoś je wymyślił i teraz nimi steruje, bo dopasowują się do rytmu twoich kroków, ale w rzeczywistości to nie one dostosowują się do ciebie. Robisz to nieświadomie ty. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że zmieniasz krok w zależności od światełek, bo sprawia ci to zbyt wiele przyjemności. Przychodzą na myśl światełka choinkowe, ale jest w nich coś innego. Ze światełkami zawsze jest tak, że czujesz kiedy je powiesić i zdjąć. Diody na schodach są i nie wyobrażasz sobie iść po schodach bez ich obecności nawet wiosną czy w lecie. Szczególnie w lecie. Już teraz chcesz, żeby były z tobą latem, podczas powrotu do domu w ciepłą noc. Czekasz na lato, ale też trochę się boisz, że ktoś zamknie przejście i będzie trzeba wrócić do chodzenia na około. Nie bardzo wiesz dlaczego mieliby zamknąć przejście, ale czujesz, że to może nastąpić. I właśnie latem. Znasz to uczucie, że to nie jest droga na zawsze, ale nie dopuszczasz go do siebie. Tak naprawdę wcale nie musisz. Wybieraj to przejście póki możesz i zachwycaj się. Teraz jest na to czas
niedziela, 26 sierpnia 2018
jesli jestem z czegos dumna w swoim zyciu
to jest to playlista Two Princess.
Oczywiście czuję się dalej dzieckiem. Nie czuję ani jednego roku od 2013. Nie czuję się młoda, nie czuję, że mam 14 lat, ale punktem wyjścia myśli o moim życiu jest brak doświadczeń. Nie potrafię przyswoić sobie, że nie jestem już pustą kartką, nie dochodzi do mnie, że ludzie też już mają coś za sobą i że już nigdy nic nie będzie od zera. To co się zdarzyło i było płaskim podłożem, pierwszym stopniem wydaje mi się tak bliskie i familiarne, że przekonanie o tym, jak możliwe jest doświadczenie tego drugi raz pokonuje wszystkie przypływy zdania sobie sprawy z nierealności tych wizji. Nie akceptuję bezpowrotności. Nie akceptuję fali świeżych doświadczeń, bo stoi przede mną mur zatrzymania w punkcie 0. Niech on runie w końcu. Czy to na mnie, czy w morze
Oczywiście czuję się dalej dzieckiem. Nie czuję ani jednego roku od 2013. Nie czuję się młoda, nie czuję, że mam 14 lat, ale punktem wyjścia myśli o moim życiu jest brak doświadczeń. Nie potrafię przyswoić sobie, że nie jestem już pustą kartką, nie dochodzi do mnie, że ludzie też już mają coś za sobą i że już nigdy nic nie będzie od zera. To co się zdarzyło i było płaskim podłożem, pierwszym stopniem wydaje mi się tak bliskie i familiarne, że przekonanie o tym, jak możliwe jest doświadczenie tego drugi raz pokonuje wszystkie przypływy zdania sobie sprawy z nierealności tych wizji. Nie akceptuję bezpowrotności. Nie akceptuję fali świeżych doświadczeń, bo stoi przede mną mur zatrzymania w punkcie 0. Niech on runie w końcu. Czy to na mnie, czy w morze
poniedziałek, 11 czerwca 2018
досвід
Інколи не можеш
зупинити думок про минуле, не вдається позбутися жалю і бажаєш, щоб це ніколи
не трапилось. Так, ми не можемо вплинути на працю нашого мозку, але можемо
засипати його думками, які повинні нівелювати жаль (треба на це часу, але це
повністю можливо). Треба пам'ятати, що все що нам трапилось це неповторний
досвід. Всі події, всі люди, всі проблеми, з якими ти зіткнувся зробили тебе
таким, яким ти є тепер. Я шкодую часто і міцно. Шкодую все, що могло бути
інакше, але одночасно постійно згадаю про зміни, які наступали після кожного
розчарування. Згадаю про те, як виглядало моє життя до цього моменту і
порівняно з усім, що в мене є зараз. Я навіть не планувала міняти візії, які
створились в голові, не планувала вирватися з стомлюючих картин того, як могло
бути, якби я не зробила деякої помилки, якби мені вдалося поправити все
вчасно, якби я вирішила потерпіти ще трохи. Я нічого не планувала, адже знаю,
що мені нічого зробити зі сміттями в голові, це ж незалежний процес і тут ніяк
не допоможеш самому собі. З часом я просто почала думати частіше, про те що так
насправді трапилось (не врахувати образу
ситуації одразу після того, що сталось, не врахувати моїх раптових і різких
думок- ефектів швидкого напливу емоції) і чи це варте мого жалю. Задумалась, чи
я хотіла би щоб це все ніколи не трапилось. Висновки з'являються згодом, час
лікує з кожної хвороби. Час дає нам свободу навіть якщо цю свободою буде
смерть. Час це наше все. Я не думаю, що в нас недостатньо часу, щоб чекати і не
погоджуюсь з людьми які кажуть, що треба робити все одразу, бо не знаємо коли
прийде смерть. Я не вважаю, що життя коротке. Факт, що ми не знаємо коли
помремо дає нам безмежну кількість часу. В нас є час. Маємо нескінченно багато
часу. Вік не нав'язує обов'язку робити нічого. Вік це схема, але ніхто не
сказав, що тобі треба жити згідно з цю схемою. Кожен "потрачений" рік
(місяць, день, людина) це безцінний досвід, які можна використовувати до кінця
свого життя. Або ж упустити його і дійсно втратити цей досвід. Не треба думати
про цю помилку, про це все, що вже не повернеться, як про щось, що мусить бути
втратою. Треба витягнути тільки те, що в цьому всьому було найкраще і жити
далі. Не зважати на час, чекати коли це потрібно, мінятися, бути
czwartek, 17 maja 2018
z czasem przechodzi
Myślisz sobie znowu "każdy tak ma?" i zastanawiasz się "mi też przejdzie?". Teraz nie wiesz nic, ale dowiesz się i jeśli nie masz tak, jak każdy, to jest kilka powodów, żeby się cieszyć i jeden ogromny, żeby wyprawiać przedśmiertny pogrzeb. Ludzie idą dalej i zapominają, ale ja nie zapomnę. Tak myślisz teraz, ale daj sobie czas, po prostu poczekaj. Kiedyś wszystko będzie jasne. Może nie zapomniałeś jeszcze, bo jesteś niecierpliwy i raz po raz zdrapujesz ten maleńki strupek. Nie ma po co, czekaj. Jeśli nie zejdzie być może będzie o co się martwić, a być może po prostu nauczysz się z tym żyć. Włącz coś. Przełącz siebie na coś. Chciej być gdzieś indziej i od razu bądź, nie czekaj na spełnienie, spełniaj. Pauzy nigdy nie są na zawsze, ta próżnia się skończy. Kwestia czasu. Owszem, mogło być teraz inaczej, ale czy lepiej- nie dowiesz się. Możesz przypuszczać, że jest nieskończona ilość wszechświatów i jesteś częścią tego systemu, jednocześnie jakaś część ciebie jest gdzieś tam i uczestniczy sama w systemie. Gdzieś jest dobrze. U ciebie też będzie. Zapomnisz, czas nie pozwala pamiętać
ale ludzie mają po 30 lat i są sami na świecie
ale ludzie mają po 30 lat i są sami na świecie
sobota, 21 kwietnia 2018
jak jest z tym wszystkim
Dlaczego nie zacząć żyć bez myślenia o procesach, mechanizmach i ciągach przyczynowo skutkowych? Można się cały czas zastanawiać co zrobić, żeby było lepiej i co zrobiłeś, że jest nie tak, ale czy to jest naprawdę potrzebne? Może warto zacząć po prostu żyć, cieszyć się i szukać na bieżąco tego, co daje szczęście? Wiele ostatnio się pojawiło sposobów, porad, wskazówek typu "zmień myślenie- będziesz spełniony/szczęśliwy/lepszy" i teraz wiem, że to wszystko jest mi po nic. Nic to nie da, nie kontrolujesz podświadomości, możesz chcieć, ale to że uciekłeś od czegoś to i tak będzie tylko przypadek. Lub czas. Po co organizować życie, jeśli bywasz szczęśliwy nie organizując go? Nie szukaj sposobów na zmiany, nie szukaj motywacji do zmian, nie myśl, że to, co pomogło komuś pomoże też tobie. Nic ci nie pomoże. Nie myśl o tym. Żyj. "Są takie rzeczy, o których powinniśmy wiedzieć, są takie pytania, na które powinniśmy znać odpowiedź". Nie. Nic nie musisz. Nie każdy musi szukać sensu, nie we wszystkim warto go znaleźć. Po co znać działanie tych mechanizmów, jeśli możesz być szczęśliwy bez tego? Czytaj, pytaj, słuchaj i szukaj, jeśli jest to dla ciebie celem, jeśli to jest to, co rzeczywiście cię interesuje. Daj spokój, jeśli robisz to, bo szukasz rozwiązania problemów. Problemy to subiektywna kwestia- to co tobie wydaje się nim być, dla prawie całej reszty ludzkości nie ma żadnego znaczenia. Większość ma rację (tak, zawsze, bo to większość kształtuje obecną rzeczywistość, a kształt rzeczywistości- prawda. I możesz się z tym nie zgadzać, możesz nawet walczyć, możesz widzieć bezsens tej teorii. Wszystko możesz, ale to nie ty decydujesz co będzie prawdą, a co nie. Ona nie jest twoim spojrzeniem na rzeczywistość, ona po prostu jest i nie zmienisz tego. Tak więc większość ma rację, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi), a skoro większość nie widzi problemu tam gdzie ty go widzisz, to znaczy że prawdopodobnie to ty go stworzyłeś. Problemy się biorą z głowy i rady nie pomogą ci niczego zmienić na lepsze. Jeśli uważasz, że możesz kontrolować to, co jest w twojej głowie, to dlaczego po prostu nie zmienisz myślenia już teraz? Proces? Potrzebne wskazówki? Nie, to tak nie działa. Jeśli stworzyłeś sobie problem, to zaakceptuj to albo zmień teraz, z siebie. Nie z porad i instrukcji. Albo znajdziesz rozwiązanie sam, albo licz na siłę perswazji, bo na pewno doraźnego efektu tych wskazówek nie będzie. Staraj się myśleć mało, o tym co nie daje ci spełnienia. Myśl dużo i rozwijaj to, co pozwala ci stać się tym kim naprawdę chcesz. Nie myśl o mechanizmach. Daj spokój z zastanawianiem się nad sensem. Jedno słowo- teraz.
I nie, nie postępuj wg mojej instrukcji. To rozwiązanie problemów egzystencjalnych, cudowny lek na wszystko i przydatny każdemu jest, paradoksalnie, tylko dla mnie
PS. Tylko pomyśl. Szczęście to przecież prymitywny system zerojedynkowy. Jest dobrze albo nie jest dobrze. Nie ma że bardziej albo mnie. Pomyśl tutaj głębiej, tylko teraz, przez sekundę. Po co szukać, robić to wszystko, jeśli wiesz, że bez tego możesz być na jedynce, możesz być szczęśliwy? Możesz, bo już byłeś. Więc po prostu bądź dalej
I nie, nie postępuj wg mojej instrukcji. To rozwiązanie problemów egzystencjalnych, cudowny lek na wszystko i przydatny każdemu jest, paradoksalnie, tylko dla mnie
PS. Tylko pomyśl. Szczęście to przecież prymitywny system zerojedynkowy. Jest dobrze albo nie jest dobrze. Nie ma że bardziej albo mnie. Pomyśl tutaj głębiej, tylko teraz, przez sekundę. Po co szukać, robić to wszystko, jeśli wiesz, że bez tego możesz być na jedynce, możesz być szczęśliwy? Możesz, bo już byłeś. Więc po prostu bądź dalej
wtorek, 20 marca 2018
highly demotivational
Niemożliwe jest opisać satysfakcję, jaką czuje człowiek po podjęciu decyzji, jaka za nim chodziła od dłuższego czasu. Nic nie mówisz, bo to tylko pojawienie się jednej wyraźnej myśli w twojej głowie. Od razu spokój. Nic nie robisz, zostaje tylko czekać na ostateczny wynik sprawy. Wewnętrzna, właściwie na razie zupełnie bezpodstawna euforia. Nic nie wiesz, bo to, czy decyzja była dobra okaże się zupełnie później. I mimo to po prostu czujesz, jak cały negatywny chłam z ciebie spłynął. Jest dobrze, przynajmniej na chwilę. Wszystko to odczuwasz, jeśli decyzja jest twoja. Twoje własne wybory mogą dać ci najwięcej powodów do bycia szczęśliwym. Nikt tego nie zrobi tak dobrze, jak ty. Naprawdę, nie pytaj o zdanie, bo to nic nie da, a tylko pogorszy sprawę. Zaczniesz myśleć, analizować podpowiedzi. Jeśli będą one pochodzić od osób, na których ci zależy, to na pewno nie unikniesz podświadomego doszukiwania się drugiego dna. To nie jest potrzebne. Nawet, jeśli decyzje mają wpływ na te osoby, trzeba pamiętać, że z jakiegoś powodu to ty masz władzę podejmowania ich. To znaczy, że to twoje życie na nich leży. I to twoja przyszłość, a ona jest ważna (jest. cokolwiek by nie mówili "ci, którzy carpe diem" itd). Nie pytaj, a jeśli już słyszysz, to nie słuchaj. Trzymaj się siebie, bo naprawdę, nawet jeśli decyzja będzie zła, to nauczysz się życia lepiej, niż zrzucając winę na tych, którzy pomogli. Ale wiesz, ona nie będzie zła zawsze. Owszem, przez chwilę może się tak wydawać. Coś miało wyjść, podjąłeś jakąś decyzję, nie wyszło, jest chujowo. Ale stan beznadziejności to nie jest domyślny stan twojego życia. Wszystko wróci do normalności - do neutralności, a najprawdopodobniej do szczęście. Nic nie trwa wiecznie i tak samo negatywne widzenie nie będzie. Może odsuniesz szczęście, ale na pewno tylko na chwilę. Wszystko kiedyś wyjdzie, wszystko może pójść tak, jak tego chcesz ty. Zostań po prostu ze swoją głową sam
sobota, 10 lutego 2018
jesteś tylko na chwilę
A może rzeczywiście zadaj sobie pytanie, czego tak naprawdę chcesz. Wyznacz ten ostateczny cel i się zatrzymaj. Zrób to, o czym ciągle słyszysz.
Chcę tylko płakać i zatrzymywać chwilę. I tylko myśleć o tym co było, nie o tym, co będzie. Nieoczywiste dla mnie, zwyczajne dla wszystkich. Dajcie mi zatrzymać czas. Dajcie być w tej jednej chwili w tej nieskończonej przestrzeni. Dajcie nie robić kroku ani w tył ani w przód, tylko słuchać tej muzyki i myśleć. Byś samą ze swoją głową. Trzeźwieć powoli i płynnie. Dużo country i dużo spokoju. Chce się myśleć o momentach, które już nie wrócą. Nie chcę o nich myśleć, ale chcę je zachować w pamięci. Tak zróbmy. Nie płaczę od roku. Nie niszczmy tego. Tak zróbmy.
Człowiek słaby jest zbitkiem doświadczeń z innymi ludźmi. Sumą oddziaływań kolejnych osób na jego własną osobowość. Ja jestem tylko efektem spotkań. Jestem słaba, z puzzli. Kolejni ludzie mnie zmieniali i zostawali w mojej głowie. Po kolei przejmowałam wszystko od wszystkich i sama nie miałam na wiele wpływu. Osobowość czekała na nowe propozycje i chłonęła to wszystko jak gąbka. Każda kolejna znajomość zmieniała mnie o 179 stopni, nie powinno tak być. W tym wszystkim, mam wrażenie, bardzo ciężko odnaleźć siebie samą. Bo to wszystko jest efektem kogoś. Dlaczego myślisz, że jesteś sobą? Nie jesteś. Jesteś efektem tego, co wniosły do twojego życia losowe zdarzenia. Ja wiem. Nie byłoby w twojej głowie tych miejsc, gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych spojrzeń na religię gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tej muzyki gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych filmów gdyby nie oni. Nie byłoby ciebie, gdyby nie to wszystko. Kim jesteś teraz? Kulą zrobioną z tego wszystkiego? Czy to można nazwać indywidualnością? Czy cokolwiek zależało od ciebie? Los jest z góry przesądzony i nie jest ważne co ty robisz. To już jest. Suma połączeń. Jeśli jesteś słaby, to nie ma w tym ciebie.
We mnie więc nie ma mnie
Chcę tylko płakać i zatrzymywać chwilę. I tylko myśleć o tym co było, nie o tym, co będzie. Nieoczywiste dla mnie, zwyczajne dla wszystkich. Dajcie mi zatrzymać czas. Dajcie być w tej jednej chwili w tej nieskończonej przestrzeni. Dajcie nie robić kroku ani w tył ani w przód, tylko słuchać tej muzyki i myśleć. Byś samą ze swoją głową. Trzeźwieć powoli i płynnie. Dużo country i dużo spokoju. Chce się myśleć o momentach, które już nie wrócą. Nie chcę o nich myśleć, ale chcę je zachować w pamięci. Tak zróbmy. Nie płaczę od roku. Nie niszczmy tego. Tak zróbmy.
Człowiek słaby jest zbitkiem doświadczeń z innymi ludźmi. Sumą oddziaływań kolejnych osób na jego własną osobowość. Ja jestem tylko efektem spotkań. Jestem słaba, z puzzli. Kolejni ludzie mnie zmieniali i zostawali w mojej głowie. Po kolei przejmowałam wszystko od wszystkich i sama nie miałam na wiele wpływu. Osobowość czekała na nowe propozycje i chłonęła to wszystko jak gąbka. Każda kolejna znajomość zmieniała mnie o 179 stopni, nie powinno tak być. W tym wszystkim, mam wrażenie, bardzo ciężko odnaleźć siebie samą. Bo to wszystko jest efektem kogoś. Dlaczego myślisz, że jesteś sobą? Nie jesteś. Jesteś efektem tego, co wniosły do twojego życia losowe zdarzenia. Ja wiem. Nie byłoby w twojej głowie tych miejsc, gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych spojrzeń na religię gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tej muzyki gdyby nie ta osoba. Nie byłoby tych filmów gdyby nie oni. Nie byłoby ciebie, gdyby nie to wszystko. Kim jesteś teraz? Kulą zrobioną z tego wszystkiego? Czy to można nazwać indywidualnością? Czy cokolwiek zależało od ciebie? Los jest z góry przesądzony i nie jest ważne co ty robisz. To już jest. Suma połączeń. Jeśli jesteś słaby, to nie ma w tym ciebie.
We mnie więc nie ma mnie
niedziela, 21 stycznia 2018
możesz mówić nie
Wiesz, to nie jest zdrowe zastanawiać się nad każdą myślą w kwestii jej adekwatności do danego momentu i stanu. Dlaczego tak trudno jest przyjmować rady na temat myślenia, które sam uważasz za słuszne? Słyszysz, ale nie słuchasz. Dlaczego? To wszystko jest tylko w głowie. Dlaczego nie da się kontrolować myśli, jeśli możesz kontrolować pojawianie się obrazów i informacji, mających to samo źródło? Tak jakbyś to nie ty był autorem tego, co masz w głowie, jakby ktoś sam wybierał co ci pokazać i kiedy. Podświadomość to drugi ty. Wydaje ci się, że jesteś sumą wszystkiego co zrobiłeś dotychczas, że kreujesz własną osobowość, ale mylisz się. Jesteś wymyślony. W całości pozbawiony kontroli nad tym, co się dzieje w tobie i tylko zatruty poczuciem, że to wszystko twoja zasługa.
Każdy słyszy, mało kto słucha. Bo każdy jest pewnego rodzaju egoistą. Nie, nikt nie daje niczego bez powodu. Nawet jeśli nie chodzi o drugą osobę albo coś materialnego, to zawsze jest powód w środku. Żeby poczuć się lepiej. Albo, żeby nie poczuć się gorzej. Nie ma bezinteresowności, tu chodzi o wszystko. I znowu, nie słuchają, a nawet jeśli słuchają to nie dlatego, że to jest ich pragnienie. Czekają aż to się im przyda. Wymyśleni ludzie chcą tylko być słuchanymi. I tak naprawdę każdy chce. Oni nie mają nad tym kontroli. Tym się różnimy od nich. My jesteśmy sobą. My nie byliśmy wymyśleni
Każdy słyszy, mało kto słucha. Bo każdy jest pewnego rodzaju egoistą. Nie, nikt nie daje niczego bez powodu. Nawet jeśli nie chodzi o drugą osobę albo coś materialnego, to zawsze jest powód w środku. Żeby poczuć się lepiej. Albo, żeby nie poczuć się gorzej. Nie ma bezinteresowności, tu chodzi o wszystko. I znowu, nie słuchają, a nawet jeśli słuchają to nie dlatego, że to jest ich pragnienie. Czekają aż to się im przyda. Wymyśleni ludzie chcą tylko być słuchanymi. I tak naprawdę każdy chce. Oni nie mają nad tym kontroli. Tym się różnimy od nich. My jesteśmy sobą. My nie byliśmy wymyśleni
niedziela, 7 stycznia 2018
mleko nieprzezroczyste
Widać teraz jak powtarzalne jest życie i jednocześnie jak mało można przewidzieć. Częste deja vu świadczą o zaburzeniach na podłożu psychicznym, nie wiem co jeśli życie jest jednym wielkim deja vu przez chwilę. Chwilę w znaczeniu tylko chwila z życia, ale nieskończona chwila w tamtym momencie. Jeśli wydaje ci się, że zwariowałeś, to na pewno zwariowałeś, bo to się nie powinno nigdy wydawać. Nie wiem czy to wszystko siła perswazji mojej podświadomości, czy naprawdę tak jest. Wszystko, jak w przezroczystej błonie, jest widoczne i ja sama nie wiem, czy to znaki, żeby uczyć się na błędach, czy znaki, żeby mieć wyjebane, bo co bym nie robiła, to koniec będzie taki sam, tylko szybciej. Teraz nie mam czasu być taka jak wtedy, teraz już nawet nie ma czasu, żeby być taka, jaka jestem. W tym momencie trzeba tylko płynąć nieruchomo, pozwolić wszystkiemu działać po swojemu i tylko nie utonąć. Były takie momenty, kiedy czułam, że istnieje to drugie życie, ale one były ulotne jak te krótkie obrazy zaraz przed zaśnięciem. Drugie życie jest teraz całe w mleku i nie widać z niego kompletnie nic. Zostaje więc to, co widać wyraźnie i tylko na tym możemy polegać
poniedziałek, 1 stycznia 2018
uciekł, ale nie będzie ścigany
Marzec przywitany na sucho. Już czułam koniec nieskończonoci jaką była muzyka. Art brut I rzeszow sama, ale stabilnie.
Kwiecień zniknął niezauważenie, wtedy wszystko się skończyło naprawdę.
Potem kilka bardzo ważnych zdjęć. Dom Mikołajkowów, pająk, kwiaty. Byłam pewna że to lato, ale to maj.
W czerwcu ognisko i niedosyt wizualny przez brak możliwości zrobienia zdjęć. Znów rzeszow tym razem nie sama.
W końcu PRO8L3M, Warszawa i Kraków, ostatni dobry czas jaki istniał.
Jeszcze w czerwcu znowu Rzeszów i niespodziewany zwrot wszystkiego. W międzyczasie kilkakrotny Kraków bez zupełnie jakichkolwiek zdjęć.
Föhr. Lipiec i sierpień miesiącami atrapy prawdziwego życia, patrzenia na świat taki, jakim jest. Flensburg i powrót. Płynny powrót do rzeczywistości.
Rzeszow, Kielce, Tarnów, Rzeszów, Przemyśl. Tak dużo nowego i nie wszystko było przyjęte dobrze. Brak zdjęć w Kielcach osłabił wszystko. Wrześniowe jest wszystko.
Eksplorowanie Dębicy, Kraków, Rzeszów, Kraków. Od października wszystko zlewa się w jedno. Wiele zdjęć Pilzna, mojego rodnego, kochanego. Kraków inaczej niż zawsze.
W listopadzie udawałam, tak jak zawsze, ale nie to, co zawsze. Nic nie wyszło, nic nie wyszło, ale Kraków i Rzeszów.
W końcu Gdańsk grudniowy i znowu Kraków. Tyle piękna i tyle błota. Niech 2018 będzie lepszy, amen
Potem kilka bardzo ważnych zdjęć. Dom Mikołajkowów, pająk, kwiaty. Byłam pewna że to lato, ale to maj.
W czerwcu ognisko i niedosyt wizualny przez brak możliwości zrobienia zdjęć. Znów rzeszow tym razem nie sama.
W końcu PRO8L3M, Warszawa i Kraków, ostatni dobry czas jaki istniał.
Jeszcze w czerwcu znowu Rzeszów i niespodziewany zwrot wszystkiego. W międzyczasie kilkakrotny Kraków bez zupełnie jakichkolwiek zdjęć.
Föhr. Lipiec i sierpień miesiącami atrapy prawdziwego życia, patrzenia na świat taki, jakim jest. Flensburg i powrót. Płynny powrót do rzeczywistości.
Rzeszow, Kielce, Tarnów, Rzeszów, Przemyśl. Tak dużo nowego i nie wszystko było przyjęte dobrze. Brak zdjęć w Kielcach osłabił wszystko. Wrześniowe jest wszystko.
Eksplorowanie Dębicy, Kraków, Rzeszów, Kraków. Od października wszystko zlewa się w jedno. Wiele zdjęć Pilzna, mojego rodnego, kochanego. Kraków inaczej niż zawsze.
W listopadzie udawałam, tak jak zawsze, ale nie to, co zawsze. Nic nie wyszło, nic nie wyszło, ale Kraków i Rzeszów.
W końcu Gdańsk grudniowy i znowu Kraków. Tyle piękna i tyle błota. Niech 2018 będzie lepszy, amen
Nowy rok zaczął się z nieznośnych promieni słońca, palących mnie po twarzy. Zaczął się z bolących oczu i wyschniętego gardła. Z kurzu i brudu. Z udawanych uczuć i głębokiego niesmaku, spowodowanego całą tą sztucznością. Z prawdziwych, ale jednocześnie tylko wyobrażonych uczuć, które mimo swojej niefizycznosci, a nawet niemetafizycznosci są dużo silniejsze i wiarygodniejsze. Z "Hang the DJ", masy szczerości i emocji jaka spadła zupełnie nagle i nakryła całą moją świadomość. Wszystko okazało się prawdą i to na tyle ciężką, że przeważyło każde kłamstwo, które zdążyło się pojawić wcześniej. Dobrze spotkałam ten nowy rok. Ostatni raz już w ten sposób. Chcę uciec od tamtej drogi, na której są ci wszyscy wczorajsi ludzie, życzyłbym sobie nigdy nie iść nawet jej poboczem. Mam dość autostrad z ekranami, już chcę ulice bez asfaltu z lasem po jednej stronie i łąka po drugiej. Już chcę tego i to jest właśnie rok, w którym na takiej się znajdę. Obiecuję
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)