niedziela, 20 grudnia 2015

pomarańczowe i szare

Sama nie wiem jaki mam ostatnio humor. Niby wszystko ok, bez wiekszych rewelacji, ale moze wlasnie tych rewelacji mi brakuje. W szkole jest ok, z muzyczna wporzadku, nic zlego sie nie dzieje, nawet trochę dobrego. Bardzo się boję o styczeń, mam w głowie miliard pytań, których nie mogę zadać, okropnie mnie to denerwuje. Pan sobie chyba o mnie przypomina jak mu ktoś przypomni, raz na sto lat. Nie częściej. W ogóle nie wiem czego ode mnie chce, bo raz coś chce, a sekundę później już nie chce nic. Nie ma nic bardziej denerwującego. Dobrze że mam Ise, będę mieć więcej. Bardzo miło się z nim gada, na skypie też. Okazuje się że nie umiem angielskiego, mam nadzieję że go to nie obchodzi. Jest bardzo miły, w przeciwieństwie do innych niektórych. Wiem że sobie wyobrażam za dużo, ale nie umiem tego zatrzymać, a co najważniejsze chyba nie chcę wcale.
Dawno się tak nie stresowałam. Niby wiem, ze jakoś to będzie, ale tak cz tak się boje.
Dobra koniec narzekania, bo dzisiejszy dzień był cudny. A sama nwm co w nim takiego było, tzn wiem, ale to nic specjalnego. Czuję się teraz w tej chwili najlepiej na świecie. Nie da się lepiej. Mam powody. Jeden mały. Duży. Plejka jest dość dobra, lubie wszytsko w niej, nie ma po co przewijać. Nie wiem czy jeszcze napiszę w tym roku, więc chciałabym od razu powiedzieć, że to był najlepszy dotychczasowy rok w moim życiu. Może to się polepsza z roku na rok, nwm sprawdę potem, czy coś pisałam o poprzednich latach, teraz zdecydowanie jest cudnie. Niby rok się jeszcze nie skończył, lepiej nie zapeszać, ale.. Nie mogę uwierzyć w rzeczy które stały się w tym roku. Byłam w tylu cudnych miejscach, poznalam tylu ludzi, tyle sie nauczyłam, dowiedziałam, zmieniłam.. Nie da się opisać wszystkiego co się stało w 2015. Życzę sobie, żeby teraz każdy kolejny rok był jeszcze lepszy. Jestem teraz bardzo bardzo wdzięczna, ale nie wiem komu. Wiem za co. Nie chcę żeby coś się zmieniało na gorsze kiedykolwiek. W ogóle, że to jest 2015, tego też jeszcze nie przyjęłam do wiadomosci. Nareszcie mam ładne włosy. Cieszę się dalej. Wiecie.. Czasem nie wiem nic na temat tego co on chce ode mnie, ale dzis mam nadzieje ze wiem wszystko. Podsumowując fakty - drugą niedzielę z rzędu był skype, dzisiaj bardzo długi, 3,5h (chyba nie powinnam pisac takich smiesznych rzeczy, potem bede sie zastanawiac nad moja glupota...), z przerwami wychodzi ze od nwm 15 do 19 ponad, byl mega mily, przerywal mi tylko troche (nie zamierzam pozwolic mu tego robic kiedy tu będzie), wygladal na poczatku mega smutno, potem w sumie tez, ale mowil ze to przez to ze jest spiacy.. moze, wygladal cudnie jak zawsze, glos mial cudny jak zawsze, nie pytal o czym chce gadac (progress) i nie dopuszczal, a wlasciwie ja nie dopuszczalam do dlugiego milczenia. A potem to JA skonczylam rozmowe, co prawda z jego powodu, ale ja to ja. Troche sie nie rozumielismy, ale tez troche sie smialismy. Troche mu mowilam zeczy ktore mialam w glowie jako cos waznego, ale ostatecznie wychodzilo jako malo wazne, to nic. Bedzie jeszcze czas. A potem on sam do mnie napisal, chyba byl szczesliwy tez. A nwm, co mnie to zreszta. Jak chce byc nieszczesliwy, ale dalej dla mnie mily to moze byc nieszczesliwy, byleby to nie wpyneło na mnie (upon me). Gadalismy o bzdurach zupelnych i bzdurach ktore sa dosc istotne. Nie wiem co on tam sobie mysli. Chyba nie musze wiedziec, moze kiedys sie dowiem. Kręci mi się w głowie od nadmiaru, nie nie od nadmiaru.. od duzej ale cudnej i idealnej a nawet za malej ilości wrażeń. ALbo od odwodnienia, od którego również wysuszyła mi się skóra:/. To nie zart. Miłym akcentem zakańczam opis mojego szczęscia, nadal w to wszystko nie wierzę
PS. ZUpelnie nie polecam czytac postow sprzed 2015, polecam je zlikwidowac

sobota, 14 listopada 2015

sprawa terrorystów

Mam wrazenie ze ten dzien to dosyc wazny kawaleczek historii swiata, wiec odrywajac sie od moich spraw chce napisac cos co bede mogla przeczytac za kilka lat i dzieki czemu bede mogla przypomniec sobie ten dzien. Rano czulam sie troche jak 10 kwietnia. Moze nie do konca. W kazdym razie podobnie. Przełączałam między kanałami i wszędzie widziałam to samo, a mianowicie raporty z Paryża, polityków mówiących o tym wszystkim i dużo francuskiej flagi. Sama nie wiem czy się przejęłam. O, 10 kwietnia to też była sobota. Tablica na facebooku zawalona '#prayforparis', kiedy tak sobie ją przewijałam to posty, które nie były z tym związane (a których było naprawdę mało) trochę odstawały. 'Wsparcie' i 'współczucie' na przemian z bulwersem, bólem o to solidaryzowanie się w internecie. Czuję chorobe w gardle i ogólnie jakaś niewyraźność. Posty chyba mogłabym podzielić na trzy grupy. Pierwsza, chyba najliczniejsza to raczej bezstronne, czysto informacyjne fakty. Druga to posty o rzeczywistości, chyba mogę je tak nazwać, bo głównie o tym co teraz będzie i co jest, czyli o toksyczności myślenia 'uchodźca/ muzułmanin = terrorysta' i o tym, ze w takich atakach ginie codziennie setki osób, tylko nie mówi się o tym, bo to się nie dzieje w europie, bo to nie zagłada na <czystej rasie>. Trzecia grupa to ból dupy, 'macie co chcieliście', najazd na islam, ogólnie gówno. Czytałam te płytkie komentarzyki i płakać mi się chciało, ale nic nie zrobiłam. Może błąd. Wkurwia mnie to, że nie mam jak sprawdzić co jest dobre. Chodzi o całą tę sprawę imigracyjną. Najpierw (wrzesień) słuchając o tym napływie myślałam, że trzeba im pomagać, że trzeba ich przyjąć w Europie, przecież uciekają od wojny, przecież Polacy też uciekali, dalej uciekają, niby nie od wojny, ale to też imigranci. Potem trochę zmieniłam poglądy, nawet trochę bardziej niż 'trochę'. Przemyślałam sprawę, albo może nie przemyślałam tylko usłyszałam coś co zmieniło mój punkt widzenia. Zastanawiałam się dlaczego nie zostają w pierwszym bezpiecznym kraju, czemu nie idą do bezpiecznej Turcji, skoro mają blisko, dlaczego Niemcy i Szwecja, skoro nawet w Polsce dają im to samo. To było wtedy, kiedy negocjacje w sprawie liczby stanęły na 12 czy 11 tysiącach, nie pamiętam. No i moje stanowisko było takie, że zdecydowanie powinniśmy ich przyjąć, bo i tak stąd wyjadą, kiedy tylko będą mieć szansę. Potem były te zamieszki na węgierskiej granicy. Kiedy myślałam 'uchodźcy' miałam przed oczami ten syf, który po sobie zostawiają, tych mężczyzn rzucających kamieniami  i w ogóle. No i gdzieś wtedy dotarło do mnie, że ci którzy dotarli do Europy to szczęściarze, że w ogóle bogaci żeby się tu dostać. Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi informacjami gadałam, chociaż raczej tylko wymieniłam parę zdań, z Syryjczykiem na palsach, napisał że nie chce opuszczać kraju, ale musi. No dobra. Ale potem cośtam do mnie zaczęło docierać. Na przykład to, że część z tych ludzi pewnie by już nie żyła, gdyby nie wybrali się do tej miłej Europy. Nigdy nie jest dobrze jeśli ludzie umierają. Nwm czy można, czy powinno się kategoryzować ich jako 'kobiety i dzieci' i 'młodzi silni mężczyźni'. Na pewno też terroryści wykorzystali hmm gościnność Niemiec czy tam jakiegoś innego kraju, ale byli wśród tych wszystkich ludzi też tacy, którzy pewnie cieszyliby się z lokacji nawet w tej głupiej Polszy. Potem przestałam się dziwić, że brną dalej, zamiast zostać w Turcji, Libanie czy gdzieś tam. Te obozy dla nich to jeden wielki syf, podejrzewam że gdybym była jednym z nich to też bym nie chciała tam zostać i podejrzewam, że nie chciałabym żyć w takim kraju jak Polska, bo tu mieliby przesrane. Teraz moje stanowisko w całej tej sprawie jest dosyć lewicowe chyba. Uważam, że europa powinna przyjmować. W międzyczasie zastanawiałam się co zrobią jeśli tych uchodźców i 'uhcodźców' będzie już za dużo, przecież europa nie jest znowu taka duża.. No i pomyślałam sobie, że to zmierza do jakiejś wojny czy coś, bo lol no ileż ich tu przyjedze.. No ale niech przyjeżdżają, jeśli mają przez to ocalić sobie życie, nawet jeśli są młodzi silni i mogliby walczyć w obronie swojego państwa, rozumiem, że takie patriotyczne pociągi nie drzemią w każdym, sama nie wiem co bym zrobiła gdybym miała wybór 'walczyc albo uciekac', swoją drogą mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała wybierać. Jest to okropne że tylu złych ludzi musiało się tu dostać razem z tymi dobrymi, ale na to nie da się nic poradzić, a przynajmniej nic humanitarnego, bo żeby powstrzymać tych złych trzeba by było zostawić bez pomocy tych potrzebujących jej na serio.
Czuję się okropnie z tym, że Francja znowu dostała. Niby są jakieśtam wytłumaczenia dlaczego wlasnie Francja, ja w każdym razie chyba nie pojmuje tej polityki islamistów, może to dobrze. Jest okropnie smutno, że tyle osób musiało zginąć, ale wiem, że to nie jest odosobniona sytuacja codzienności, mnóstwo osób ginie przez isis codziennie. Swoją drogą nie tylko przez nich. Moje stanowisko się nie zmienia, islam to jest piękna religia, jeśli ktoś potrafi się tak poświęcać, dla Boga, którego istnienie nie jest nawet pewnie to podziwiam (mam tu na myśli muzułmanów którzy nimi rzeczywiście są, są dobrzy dla innych i przestrzegają zasad jakie dał im Allah, nie tych okropnych terrorystów i samobójców którzy zabijają w imie boga - to nie są muzułmanie). Nie boje się chyba. Tylko tego że jeśli kiedyś będę chciała wyjechać (czyli być jak część z tych przyjeżdżających do Europy) to nie będę miała szansy. Zresztą, ja planuję w drugą stronę, może z tym nie będzie problemu. Chciałabym się nie mylić i chciałabym, żeby ludzie którzy mają inne zdanie niż ja się mylili. Nwm, zobaczymy. W każdym razie życzyłabym sobie, żeby ludzie nie zginęli wczoraj w Paryżu, ani nigdy nigdzie indziej przez fanatyzm religijny. Skąd to się w ogóle wzięło

środa, 14 października 2015

głupota kulturowa

Aaaa. Ludzie mamy wrzesień. Trzeci o ile sie nie myle. Powinnam coś juz tu zdefiniowac.No to lezalo to caly wrzesien. Jebac. wikingowie na dyktafon
Chciałabym wierzyć że ten stres się kiedyś skończy. Ciągle tylko się stresuję, w wakacje może trochę mniej ale tez cały czas myślałam o jakichś paskudnych stresujących rzeczach, teraz jest tego jeszcze więcej. Żyje od weekendu do weekendu. Już zaczęłam akcje unikania odpowiedzialności. Dziś. Jutro kontynuacja. To jest porażka. Moje życie to porażka. Dostaje pieniądze, znikają, pojawiaja się i znowu ich nie ma. A powinnam oszczędzać. Chociaż biorąc pod uwagę moją obecną relacje z nim, to choćbym zaoszczędzila fortunę, to te pieniądze i tak mi się już nie przydadzą, nie potrafię sobie go wybić z głowy,  nie potrafię nawet myśleć o niczym innym niż on. Wszystko się sprowadza do jednego, nic poza tym nie istnieje.
To wyzej to fragment z wrzesnia z telefonu. Teraz moze wreszcie cos obecnego. Warszawa wczoraj, bardzo milo. Na gieldzie bylo super, chce byc w tym kiedys dobra, jestem utwierdzona w przekonaniu ze ekonomia to cos dla mnie.
Znowu przerwa, prawda. jest 14 pazdziernika, jak laptop nie padnie to napisze dzis do konca, bo jest o czym pisac. nie bede sie rozplywac o przeszlosci, nie ma o czym. No moze wczorajsza bomba w szkole. To  bylo 13 pazniernika. Nie zdazylam dotrzec do sql przez cholernego pecha. Nie zdazylam bo byl alarm bombowy i lekcje odwolano. Za ba wne. No super, juz robie przerwy, bo ogladam nowa Arlene. Chcialam mowic teraz o waznych sprawach. Wiec zaczne. Chodzi o sny. Nie wiem co sie ostatnio dzieje z moim mozgiem w nocy, niby powinien nie pracowac, ale mam wrazenie, ze pracuje. Wymyslaenie takich bzdur musi wymagac wysilku. Oderwane ucho. Wiolonczela gdzies w tle. Ksiazka o chrzaszu, ze chrzaszczem i ta dziwna dziewczynka. Ciasto z maki i wody. Ja teraz juz nawet nie pamietam o czym byly te sny, byly tak posrane, ze opisy ktore istnieja w moich notatkach nie daja mi nic, nie mam pojecia o co w nich chodzi. Mama mowi ze to walkowanie przeszlosci, ze costam mnie meczy. W sumie mozliwe. Sama nie wiem czy to zle czy nie. Podczas snu czuje sie strasznie. Sparalizowana. Bez ucha bylo strasznie. Ale sa wazniejsze rzeczy. Czytam rownolegle dwie ksiazki osadzone w dwoch swiatach. 1984 i Ukrainskiego kochanka. Obie rozsadzaja mnie wewnetrznie. Obie sa takie rozne, zupelnie rozne. Przeskakuje miedzy nimi i czuje sie dobrze. Nie wiem czy kochanek to najpiekniejsza ksiazka jaka czytalam, czy tylko sobie to wmawiam. Nie przeczytalam zadnej ksiazki od 4 albo pieciu miesiecy. W nic sie nie wciagnelam. Czulam sie jak ostatnie gowno. Niby costam zaczynalam, ale to bylo jak przymus. Te obecne ksiazki czytam bo chce. Lacza sie we mnie okropne ambiwalentne uczucia. Nienawisc do rosci, nienawisc do ukraincow, milosc do lwowa, milosc do ukraincow, rezerwa do rosjan. Nic nie rozumiem, wszystko mi sie miesza. Kresy, Lwow, Kolomyja.. wszystko tam jest takie piekne. SMutno mi ze to nie moj kraj, kiedy wszystko jest tam takie cudnie polskie, kolebka polskiej kultury, cudnosc polska ukrainska. Dlaczego ukrainska. A jeszcze ciekawsze pytanie, co mi sie tak w tym podoba. DObra dobra, ja wiem co. Ten ukrainski chlopak, ktorego niby odpuscilam. Nadal czuje sie w nim zauroczona, ale tu dochodzimy do kolejnego punktu, o ktorym chcialam powiedziec. O milosci od pierwszego wejrzenia. Nie myslalam nawet ze taka istnieje, wlasciwie to dalej nie wiem czy powinnam w to wierzyc, ale bym chciala. Tak bardzo bym chciala. A andrzej widac nie jest zaiteresowany, jest nuczym. Nikt nie jest czyms. Zastanawiam sie czy ludzie sa za glupi zbyt niesmiali, za bardzo dzisiejsi dzisiejszy zeby popasc w taka milosc. W ksiazce wszystko wydaje sie takie cudne. Piekne. I wlasciwie proste. Spojrzenia, pocalunki i calowanie w reke. To takie piekne i nierealne. Wiecie co teraz robie? Zrobilam? Dodalam do duolingo ukrainski kurs. To nie jets normalne co robie, ale musze. Bo okazalo sie ze bez ukrainskiego sie nie da to raz a dwa to studia bede mnie duzo kosztowac. Ale moze dam rade. Dla jakiegos ukrainskiego ułana, dla lwowa, dla spokojnosci umyslu. Staram sie wychodzic z dziury nieswiadomosci kulturowo-spoleczno-politycznej, co w sumie mozna zawrzec w dziurze wiedzowej. Chce być osoba swiatłą i obeznana, to jest kolejny cel, nie ma potrzeby zeby z niego rezygnowac. Czekam na dalszy rozwoj zycia, pozdrawiam towarzysze

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

stryjskij avtovokzal

Zeby nie uronic ani jednej minuty z wyjazdu, powinnam napisac tu wszystko duzo wczesniej, zrobilam blad i nie napisalam, ale juz prawie odstawilam to na jutro, wiec to i tak dobry czas. Najpierw wszystko po kolei. W domu nie moglam sie zdecydowac, do ostatniej chwili nie bylam pewna czy czarne acidy i czerwona bluzka w paski to dobry pomysl, ubralam co trzeba, wlosy podnioslam na piance i lakierze i czulam sie milutko. Mial byc pociag z debicy, czekalysmy na peronie, byl komunikat, ja nie sluchalam, ale mama sluchala ze bedzie avtobus. Byl. Potem w rzeszowie szukalysmy kawy, na rynku pelno ludzi, wszedzie kebaby i piwo, dokladnie tak i mnostwo ludzi o 1 w nocy kurwa...
 Kawe nam podal chlopak z kreconymi wlosami i kolczykami, swoja droga calkiem przystojny. Potem godzina w poczekalni, przysypialam troche. Wsiadanie do autobusu to byla jakas beka, gosc nic nie sprawdzal, bylam zszokowana tym ze jest ukraincem, oderwal kawalek biletu i kazal wsiadac. Avtobus pelen. Pelniutenki. Nie bylo podwojnego miejsca no ale jednak bylo. Siadamy i przychodzi wielki ciemny koles i mowi do nas cos, ze to bylo jego miejsce, przesiadam sie jedno w przod a mama mowi ze chce siedziec z curkom, so embarassing.,, no to gosc sie przesiadl. Przede mna siedzial jakis gostek i mial cala droge siedzenie odchylone... przezylam. Droga dosyc krotka. Stryjskij avtovokzal. Jezus. Toalety.... umylam zeby i czekamy na autobus. Nie ma czegos takiego jak rozklad. Jezdzily marszutki i nic.. poszlysmy gdzies. Czekamy i czekamy. Jedzie nasz 3a. Muwi mama do niego ze 2 na pidwalska a on bierze kase i nie daje biletu, nukomu. To bylo takie dziwne. W autibusie podsluchalam rozmowe jednego mezczyzny w ktorej mowil costam pidvalna wiec se pomyslalam ze moze tam wysiada, liczylam te 11 przystankow. W razie gdyby jeszcze mi sie to mialo przydac to wysiada sie na pidvalnej kolo targu ksiazek, przechodzi na druga strone i sie jest. Jak sie chce jechac na stryjski to sie jedzie z tej samej strony co rynek, nie trzeba przechodzic przez vulice. No i wysiadamy i idziemy. Jestesmy na rynku. Jest lvivskij plackij. Czekam. W miedzyczasie wyslalam mu smsacczy dwa, ostatni z zapytaniem gdzie jest. Nie odpisac, ale zlapalam wifi czekajac na niego kolo lvivskij plackij. Mama poszla gdzies najpierw robic fotki, ja siadlam na lawce i czekalam. Dlugo. Mama wrocila, powiedzialam jej zeby poszla do srodka. Czekalam dalej, dalej wypatrywalam. I wtedy wreszcie... zaczekam sie zbierac i zobaczylam go najpierw i to bylo cos wspanialego. Troche to sobie inaczej wyobrazalam ale wow. Juz nie pamietam co sobie wtedy myslalam. Powiedzialam, bąknelam w sumie kilka slow i weszlismy. Kupil cos, poszlismy do mamy. Okazao sie ze juz nam wziela z jablkami strudla. Mialam mu mowic zeby nie bral drugiej filizanki na herbate, bylo tam tak milo.... wzial filizanki i z ta taca do malutenkiego stolika. Nie wiem jak nam sie udalo tam zmiescic. Zaczeli gadac, ja sie tak troche nje odzywalam. Ale bylo przepyszne. Najpierw z jablkiem potem jeszcze lepszy z lososiem, pycha. Dolal mi herbatki. Zjedlismy i wychodzimy. Najpierw miala hyc opera. On byl guiderem, wzzedzie nas prowadzil. Szlismy i w ogole. Cud miud. Nie wiem nawrt kiedy nam uplynal czas ale zrobila sie 11. Tzn wtedy pomyslalam ze 'coo dopiero 11, myslalam ze minelo miliard godzin'. Tu trzeba zaznaczyc wymarkiwac niektore znaczne rzeczy podczas tego. Z aczna byla mila babeczka w galerii sztuki. W ogole tej galerii to szukalismy kupe czasu. Znaczne bylo.. qaa mowil nam o polmetrowej kielbasce i piwie, bk. Tak ot pytal ludzi na ulicy o wszystko, tak ot. Cudowne. Potem bylismy w tej czekoladowytworni, tez sie jej oszukalismy ze hej, schody w gore i w gore i w gore. Widok z dachu cudowny. Tam gdziej w oddali byl samocgod na dachu, troche niefortunnie na pierwszym planie jakies poniszczone mury ale generalnie cud. Mieszanie herba.. czekolady laska cynamonu hehheh kochane. No i jeszcze wczesniej szukanie miejsca do jedenia, wzielysmy pizze, 2. Jak milo ze lubi pizze z ananasem. powiedzial mi ze wiedzial ze mam dlugie wlosy, na zdj, ale sa naprawde dlugie. To bylo mega mile. Na wloskich tarasach mamusia nam zrobila fotke. Jest troche rozmazaba ale polozyl mi reke na ramieniu, how cute... naprawde. Tarasy cool miejsce. Bylismy tylko w jednym kosciele, dominikanów. Bylo tam bardzo ladnie. Potem co bylo, slucgalam jego muzyki przy czekoladzie, to bardzo mile bylo. Potem poszlismy stamtad gdzies. Chyba stamtad na tramwaj. W tramwaju juz dostalismy biltey a kasownik do biletow to byla dzwignia robiaca dziury xD. Babki gadaly prEz drzwi z babkami z zewnątrz o numerze avtibusu xD potem na cmentarzu gadalismy troche ale potem mama z nim o polityce, tak jak przy pizzy. Bylo mega milo, nie mam pojecia gdzie sie wtedy podzial czas. Tak szybko to wszystko... wrocilismy. A jeszcze wczesniej kupil cierpienia mlodego wertera z 1902 po niemiecku ech. Czulam sie debilnie bez chicby podstawowej znajomosci niemieckiego. Potem sie rozdzielilismy. Na godzine. Gadalismy, zrobilismy parę kółek. Kupil mi 2 galki lodow, kupil kochany. A potem usiedlismy. Cudownie. Pokazalam mu moja muze. Zrobilismy selfie. Gadalismy o micgale, smialismy sie troche xD bylo cudnie. Potem poszlismy. Te uliczke ktora siedzieliśmy mam nagrana na ktoryms wideo jak cos. Spotkalismy mame na trgu. Potem pojechal. Nie bylo jak sie cieplo pozegnac, nie powiedzialam nawet bye ale go przytulilam, cyba sie nie spodziewal, takie odnioslam wrazenie. To bylo taka smutn chwila... jejku pamietam stanie na tym placu kiedy on pytal o tramwaj, to bylo smutne. potem widzialam jak szedl kupic bilet. On juz nie patrzyl. Chcialam od razu napisac zeby dal znac jak bd w domu ale nie moglam znalezc wifi, no i wyslalam smsa. Potem jeszcze z mama poszlysmy po oamiatki a potem zaczelo sie szukanie na autobus, stryjski avtovokzal. Pytalam dyzo razy, bylam z siebie dumna. Wielki opuszczony budynek wszyscy wskzywali jako dworzec, dworzec byl za nim. Czdkanie czekanie czekanie. Bardzo dlugo czekalysmy, w miedztczasie przyjechaly3 avtibusy do polski. Jak wsiadalysmy wreszcie to sie okazalo ze nas nie ma na liscue, ostatexznie bylysmy. Siedzilyamy w dalekich od siebie miejscach. To byl autobus right to pragha. No i byl ten czech w bluzie czerwonej z adidasa. I ten czech jasny. Jak spadalam to mnie ruszyl, nie pamietam czy podziekowalam. Ukrainski film, czy serial w kazdym razie jakies gowno o imieniu PLATYNA hehe caly czas. Jak sluchalam seafrer ocean to plakalam mocno, nikt nie widzial. Bylo mi zimno w nogi jak jz bylismy na granicy i byla ta cala odprawa. 7h prawie tam spedzilismy. A potem do domu... czulam sie tak dziwnie wypalona. Napisalam do niego ze juz jestem pisalismy chwilkem bardzo milo. A potem poszlam spac, do 17 czy 18 spalam i potem znowu gadalismy, niech ten stan sie utrzymuje amen


niedziela, 16 sierpnia 2015

Mondfahrt

Chcialabym zeby ta chwila sie nie skonczyla nigdy. Parapet, gwiazdy, swierszcze, wiatr, muzyka i mysli. Teraz nie musze sie przejmowac tym, skad wezme pieniadze na paczke do Tajlandii, nie musze sie przejmkwac tym ze nie napisalam jeszcze lisstu ani nie zgralam muzyki, apropo listu to wlasnie mam jeszcze mnostwo listow do napisania, tym ze nie odwolalam rezerwacji na wycieczke do lwowa, ze nke wiem jak sie tam dostane, ze boje sie cholernie ze nie bedziemy mieli o czym gadac, ze cos sie mu stanie, albo mi i on straci pieniadze bo sie nke spotkamy, ze nie jestem jeszcze przepisana do innej klasy, do ktorej sama nie wiem czy chce byc przepisana, ze ide do tego oblesnego liceum, ze nke mam jeszcze ksiazek, ze musze sie spotkac z oliwia i dac jej ksiazki, ze nie ucze sie niemieckiego wcale, ze przestalam wloski, ze rosyjskiego nie umiem, a angielski ledwo ruszam, ze nke bede studiowac w Kijowie, ze w ogole nie wiem czy bede studiowac, ze niedlugo skonvzy sie bajka o aleksie, ze go bardzo bardzo lubie, ze nke jestem w hogwarcie, ze prawdopodobnie bede musiala jutro isc do kościoła, ze jestem gruba, a dzis nie przebieglam nawet polowy trasy, ze musze odeslac czapke i ze nie mam forsy za grosz. O wszystko to staram sie teraz nie martwic. Mysle tylko o tym jak jest cudnie, planuje przyjazd aleksa w przyszlym roku, ktoty to przyjazd nigdy nie nastapi, napawam sie mysla o industrialu w moim uchu i tym cudownym bolo ktory mi towarzyszyl przy przebijaniu a ktory chcialabym zeby byl duzo czestszy, mysle o tym jak rama okna wbkja mi sie w plecy kolo lopatki a lokiec w biodro, dosyc bolesnie, o gym ze od pisania tylko jednym palcem boli mnie ten wlasnie palec, mysle o Wyprawie Piotrusis na Ksiezyc, o tych wszystkich cudiwnych postaciach stamtad, bardzo bardzo chciałabym obejrzec to jeszcze raz, jeszcze wiele razy, a piosenka jest przepiekna, wszystko mi staje wtedy przed oczami, zielonkawo zloto zolta welurowa zaslona, szaro buro beżowa pierzyna, gobelin czy tez dywanik z brazowymi paskami wiszacy na scianie, czerwony telefon na nskrecanie, prostokatny pilot z twardymi plastikowymi przyciskami, ktorym mozna bylo wlaczyc swiatlo z czarnym dotykowym panelem, szafki zawalone gazetami, okulary na lozku i bajka na wideo. To wszystko jest takie odlegle, boje sie ze kiedys zapomne tego widoku, ze zapomne o tym wszystkim. Tobyloby najgorsze co mozr mnie spotkac. Pamietam jeszcze krolewne sniezke. Wszystko bardzo mgliscie ald wciaz pamietam. Piotrus to cale moje zycie, dziekuje bogu za tego czlowieka ktory podal mi tytul tej bajki. Pamietam Jutrzenke i wodnika i Wielka Niedzwiedzice i mikolaja ktory lubil ta dziewczynke, pamirtam koszyczek i karmelki tez. Bardzo są rozwodnione te wspomnienia. Nie chce ich stracic. W tej  hwili sie boje o Lwow boje sie o milion rzeczy czekam tylko kiedy to sie wreszcie rizwiaze wszystko i mam nadzieje ze nke dojdzie mi nowych zmartwien. Ostatnio myslalam o tym jak wyjatkowym czlowiekiem jrstem. ile jest ludzi ktorzy graja na wiolonczeli maja industrial i sluchaja taco. Podejrzewam ze nawet gdyby cos tu wyeliminowac to i tak ciezko byloby znalezc taka osobe.a,e tu nie tylko o to chodzi. Ja sie po prostu czuje wyjatkowo. Dochodze do wniosku ze jestem stworzona do nieobcowania z ludzmi w zyciu codziennym, potrzebuje kogos takiego jak ja, kogos kto zamykalby za soba drzwu i chcial ribic wszystko dka sszystkich, kto nigdy nie mowilby ze musi isc i byl dla mnie zawsze dostepny. To takie dziwaczne ze mialam kogos takiego a teraz nie mama. ale najwyrazniej tak mialo byc.nic sie nie dzieje bez przeznaczenia prawda? Sama nie wiem czy tak mysle ale moge sobie wmawiac, to nie jest zabronione, jest bardzo milo z bijace z tym wiaterkiem. Babcia juz wylaczyla tv. Bede to robic czesciej. Uwiekbiam ten stan, ale mam tyle problemow(( prosze los o szybkie ich rozwiazie , jesli bog tu jest to jego tez prosze. Moze to njenajlepszy sposob na wyrazanje swoich prosb ale bedzie musial wystarczyc. przedwczoraj czulam sie jk w jakims jebanym koszmarze, jednym z tych w ktorych jest cks i jednoczesnie nic i te dwa stany sa nieptzyjemne, robia mi cos, nie wiem co. Ta nic byla jak koszmar, so siebie lie alabym eo  iedykolwiek przylo, chcialam sc  okno, yne ie strzymalo tirusunieta horia w komputerze ito ze aleks stracilby pieniadze ktore wydak na pociag, nigdy bym sobie tego nie wybaczyla. zastanawiam sie teraz czy naprawde lubie to moje pozbawione strony towarzyskiego aspektu zycie cy tylko sobie to wmqwiam. Lepiej stad spadam bo klawiatura sie pierdoli a ja nie chce sie denerwowqc, nq

sobota, 8 sierpnia 2015

starring aktualnosc

Jak milutko. generalnie wszystko sie jako tako uklada. Mam teraz ochote na ziemniaki z soczewicy stop. Ni ziemniaki z soczewicy tylko ziemniaki z serem, a ta soczewica to stąd ze raz mam w lodowce pyszne kotlety z soczewicy a dwa ze sie troche zagapilam sluchajac szmatowego Runaway. A teraz Taco Hemingway czuje sie mega cool, zaraz komp mi sie wylaczy. Taco mega zjazd. Miło sie czuje mimo tych wszystkich problemow. No wiec podsumowanie niemilych rzeczy najpierw: mam zjebany komp, nie mam w czym jechac do Lwowa, nie bylam w hagii sofii, jest goraco, aleksandder jest na ukrainie, bedzie mieszkal w kijowie, mam syf w pokoju, nie ma michala, nie czytam i nie ogladam, nie ucze sie, mam pryszcze, nie mam forsy, nie jade jutro do krakowa, istniala 2nd world war, nie umiem polityki, nie napisalam jeszcze listow. Chyba tyle. Teraz chyba analiza. Zjebany komp ale na ten moment chodzi, to cos wina ladowarki, kazdej czyli jakos wejscia albo nwm ale nie jest stan krytyczny, ne baterii chwile dziala, obym nie wykrakala. Nie mam w czym jechac do Lwowa, ale mam jeszcze ponad tydzien, w sumie calutkie 2, wiec cos znajde, szmaty w srode mejbi albo cos w tym stylu, szmaty w rzeszowie albo nwm jaks galeria, musze wygladac jak milion $$$. Nie bylam w hagii ani bulgarii ani kurwa nigdzie ale mam ladniejszy pokoj, lepsza osobowosc, jestem ladniejsza, mam znajomych za granica i generalnie niech sie wysrywa. Czy cos, bo widze ze to okreslenie najlaniej nie wyglada. Jest goraco ale moge za to szybko sie ubrac raz dwa, zreszta lato nie trwa wiecznie, jeszcze zatesknie. Oleksij to wiecie... no to cud swiata, rozmowa na skypie to bylo cos niewiarygodnego, nie wierze ze to sie dzialo for ril, normalnie nie wierze, dalabym duzo zeby z nim gadac czesciej, szkoda ze mowi ladniej niz ja i jest tak zajebisty. Na ten moment jest najfajniejsza rzecza w moim zyciu niech to sie nie zmienia, niech bede jego, o to prosze. Tez bede mieszkac w Kijowie albo na zlosc jemu, w petersburgu kurwa, albo w Vologdzie albo Moskovsky albo nawet w przepieknej Moskwie. A co... Albo kurwa we lwowie to sie wszystko stanie jeszcze nie wiem jak ale sie stanie za 3 lata, gora 4. Syfem sie zajme jutro lub dzis jeszcze nwm. Syf to akurat najmniejszy problem i sama nie wiem po co go tu wpisalam skoro sie nim wcale nie przejmuje. Michal to gowno unfortunately or fortunately. Nie czytam to kurwa jest okropne, a a reszte w sumie moge odpuscic szczegolnie ze teraz zaczelam sluchac costam. Bede jeszcze czytac, skoro nie czytam to znaczy ze nie powinnam, tak musi byc, gdybym powinna czytac to bym miala na to ochote. Costam jednak sie ucze, niewiele ale cos to zawsze jest, thx. Najs pis. Forsycje w sumie mam... Jeszcze costam mam. Nie jade wiec mam wiecej czasu dla sb. Ta wojna.. pewnie ghdyby nie ona to by nic nie zzylo sie ze soba, dalej kazdy bylby dla siebie i chcial mniec dla siebie tez innych, tak jednak ta smierc nie byla bezcelowa, szkoda ze w polsce obecnie nie docenia sie togo co ludzie kiedys dla nas zrobili, szkoda ze teraz wszystko kurwa spierdolili. A nawet nie oplaca sie, nie warto sie nad tym skupiac.... Zw. Ech jj. CO mam powiedziec.. idzmy dalej. Listy, no w sumie z tym to sie nie pali, jak bede chciala to skrobne. Powinnam sobie gdzies zapisywac mądre zdania ktorych mam uzyc w pryszlosci, tylko gdzie skoro teraz sa one mega obciachowe. Pomyslimy nad tym przy ladnej muzyce o ile moj zmaltretowany komp sie nie podda. Wczoraj usmiechnelam sie do biegnacej kobiety, to bylo takie mile jejku. A potem to dziecko ech, to bylo rozczulajace, tutaj musze, nie nie, moge wlasciwie powiedziec, zacytowac to zdanie 'mam nadzieje ze celem zyciowym mojego przyszlego partnera nie bedzie zniszczenie mi ciala, psychiki i uziemienie na 9 miesiecy, a w koncowym efekcie na cala reszte zycia'. Nie pamietam glosu Oleksija. Trudno, to sie zmieni za 2 tygodnie, mama przyszla rychlo w czas......... Nawet nie chce myslec ile jeszcze sie zmieni, nawet nie chce myslec. CHyba posluchalabym jakichs soundtrackow, no niewazne, spadam, papatki

czwartek, 30 lipca 2015

hdmi

Aaa boze. Czy to jest mozliwe zeby mi podobala sie taka muzyka. Bones jest kurwa.. nie wiem, nie czlowiekiem. Nie potrzebuje tej wieczornej melancholii. Odkrylam ze wlasciwie zeby nie marnowac dni to niewiele musze robic, dzis wystarczyloby cos poczytac, pouczyc sie i pograc. Latwizna, ale nie chce mi sie. Zamierzam zaakceptowac wszystko i powoli zmieniac to co trzeba. Zaluje ze nie mam zycia towarzyskiego. Ukladam sobie w glowie konwersacje z ukr, raczej nigdy nie dojda do skutku. Zastanawiam sie czy naprawde moge byc kim chce i gdzie chce. Mam nadzieje ze kurwa tak. Ciara to taki ideal ze boze. Bones i ciara. Siedze, slocham, smieje sie na glos. Niby jestem smutna ale jebac. Moge w ogole mowic o jakichkolwiek problemach kiedy inni choruja na zespol proteusza? A moje problemy to.. aleks mnie nie lubi, wyprowadza sie do kijowa bedzie nwm pil i robil inne mile rzeczy. Niech gada z jego german jebanymi friends. Jestem tak idealna ze kurwa mac. Nienawidze ludzi ktorzy marnuja jedzienie, pieniadze i szansy. Ja jestem szansa a on mnie kurwa marnuje. Michal tez to zrobil. Oscyluje pomiedzy 'kim jestem zeby jesc kurwa martwe rzeczy, cos co kiedys sie ruszalo, zylo i funkcjonowalo' a 'kurwa mac w jakims celu ludzie sa panami ziemi (bo wrzechswiata nope), moze kurwa w tym celu zeby jesc zwloki'. generalnie latwo jest byc wegetarianinem jak ci sie chce, a mi sie dzis nie chcialo. Tol takie zajebiste ze ludzie sa rozni, mam w glowie smiech i radosc z tego cudu. Jade sie nauczyc angielskiego a potem do rosji albo do norwegii. Jeszcze zobaczymy, na razie bede sie uczyc i moze grac. Jesli nie rusze koncertu w tym tygodniu to znak zeby nie pchac sie do muzyki. Ciesze sie ze podjelam decyzje co do humana. Olek mnie wkurwia na maxa, jak mozna byc takim niedojebem. Ale dziekuje mu za bonesa. Dziekuje bogu za bonesa (o ile istnieje. bog, ni ebones). A tu na dole cos z poprzednich kilku razow, nie wiem ilu i z jak dawna, w kazdym azie nieaktualne:
 "Te robaki doprowadzaja mnie juz do szalu. Nie moge zyc z nimi w takim upalnym miejscu, zabierzcie mnie na biegun, no moze nie na biegun ale powiedzmy do Petersburga albo Rejkiawiku. Ale wczoraj wszystko bylo ok, posiedzialam w oknie, w chlodzie i przyjemnosci, zapachu burzy. Wieczorem znowu cos sie popsulo. Dzis sama nie wiem co bylo by czuje sie niewyrazna psychicznie. Staram sie nie ubolewac i nie byc zazdosna ale nie wychodzi. Mysle caly czas o tym spotkaniu, w sumie ciesze sie bardzizej niz boje, ale wiadomo. Teraz nie ufam nikomu, wiec nie nastawiam sie jakos specjalnie na to. ZObaczymy sie to ok. Mam zamiar plakac tam jesli go zobacze. Marnuje wakacjie. Nie czytam nie ucze sie nie ogladam nie cwicze nie biegam nie wychodze nie spotykam sie. Nie robie nic pozytecznego. Wstawanie o 6 rano mi cholernie nie służy. Lubie patrzec na moja kolekcje czokerow, potrzeuje industriala i nie moge zdecydowac jakie buty. Nie slucham nawet muzyki, wcale. Z michalem nie gadam, nie ubolewam. Nie wiem kim on teraz jest"
kruci

sobota, 27 czerwca 2015

bogactwo i swiadomosc

Nawet nie lubie włoskiego, nie podoba mi sie sam w sobie tak samo jak hiszpański, brzydki jest. Brzydki tez jest włoski akcent w angielskim, ohydny. Nie ciągnie mnie jakos specjalnie do Włoch, nie lubie tych klimatów, nawet włoska kuchnia nie jest dla mnie czyms super pysznym. Po prostu mialam zamiar nie miec z nimi nic wspolnego, to chyba oczywiste. No ale. Wczoraj. Okazalo się ze kocham włoski, ze to jest język stworzony dla mnie. W chwilach kiedy się sępie, bo mam powody (denne), ucze sie wloskiego i rże, mam beke. Bo jest taki zabawny, sliczny w moich ustach, wszystko mi sie podoba i podobno nie nalezy do najtrudniejszych... To co. Juz ile tych języków? Angielski, niemiecki, rosyjski, ukraiński, włoski... No a dzis spodobal mi sie francuski, nawet mocno. Tzn, wiadomo juz dawno mi sie bardzo podobal, ale potem odpuscilam, bo nauka języka dla języka jest bez sensu, dalej tak uważam, ale milo byloby gdybym zostala przymuszona. I na to licze. Tylko... no tak, bede tesknic za ludzmi, czlowiekiem, bardzo mocno i chyba serce mi peknie. Sama nie wiem. No bo na razie jeszcze nie przyjmuje niczego do wiadomosci, zreszta nie mam powodów, bo nic nawet jeszcze sie nie zaczelo. Wczoraj bylam bardzo bardzo szczesliwa, nawet nie wiem z czego to wypływało, spacer wieczorem byl cudny. Potrzebuje tylko nowych sluchawek. A dzis byłam super szczesliwa przez chwilke, potem powinnam byc zla i przygnebiona, ale bylam rozpromieniona jeszcze bardziej. Pozniej troche spadlam w przepasc, bardzo nagle i bylam chorobliwie zasepiona. Ludzie maja swoje zycie, nie wszystko sie kreci wokol jednej osoby, a nawet jesli, to to nie jestem ja. Drugim czynnikiem ktory spowodowal ta nagla zmiane nastroju bylo uswiadomienie sobie jak.. stop stop. Mam zajebiste szczescie w zyciu, przysiegam. Tylko niektore aspekty ktos ma po prostu lepsze, a ja jestem glupia i chcialabym miec wszystko najlepsze. Okropnie egoistyczne podejscie, nie podoba mi sie to. Szukam sobie ladnych butkow, nie moge sie zdecydowac, nie wiem czy wybrac pewną dłygotrwalosc, niepewną długotrwalość, pojsc zupelnie w ciemno czy w cos zupelnie innego. Moge co chce, ale sama nie wiem czego chce. Pojscie wczoraj w rozpuszczonych wlosach nie bylo dobrym pomyslem. A w czorajsze drzewa okolo 20:20 to byl cud swiata, ciekawe czy to sie dzieje codziennie, jesli tak, to jestem w niebie. Dzis jeszcze kilka rzeczy i bede stac w oknie w noc. Bardzo bardzo mile uczucie. A dzisiejszy poranek to byla jakas niewiarygodna dziwnosc. Poranki w nocy kojarzyly mi sie tylko i wylacznie z dziwnym uczuciem w zoladku, takim nibyglodem, tym ze nie moge zasnac i ogolnie samymi nieprzyjemnymi rzeczami, ale dzis widzac takie przyjemne sloneczne swiatlo w pokoju cos mnie tknelo ze tak ladnie jest tez za oknem. Było. Chcialabym zawsze miec taki niewymuszony wczesny poranek tu albo w jakims innym milym miejscu, nad morzem na plazy albo z widokiem na ulice taka jak w mojej glowie - jakies drzewo, trawa, chodnik, ludzie pieszo, ludzie na rowerach, ale niewielu, rzadko sie pojawiaja, po drugiej stronie.. kamienica albo drzewa na trawie, szeroki chodnik, nie potrafie sprecyzowac, ale to jest w mojej glowie i mam nadzieje ze nie zapomne. A jesli morze.. albo ocean. Kazde morze, ale najpierw pomyslalam o pieknym polskim Baltyku. Kazde morze ma cos w sobie, ale baltyk to baltyk. Jestem dumna ze jestem polka, nie wiem czy moglam trafic lepiej. Azja to emmm shit. Moglabym byc dumna tez z bycia ukrainka albo rosjanka, ale tam nie bylabym wolna, a ty jestem i dumna i wolna i moge powiedziec szczesliwa. Nie wydaje mi sie ze jakies inne panstwo ma tak cudna historie i jezyk. Moze jakis wschod, ale o nich juz mowilam, nie ma zycia bez wolnosci. Nie wiem czy to nie przeczy mojemu socjalistycznemu podejsciu do zycia. Kiedy mysle o socjalizmie w sobie podoba mi sie to i brzmi bardzo milo, nie wiem dlaczego w ZSRR przmi tak okropnie, dobitnie, obco, nieprzyjemnie, zlowrogo i szorstko. Bo teraz wszystko byloby inaczej, ludzie nie rozumieja, ze czasy sie zmienily i teraz nikt by nie forsowal tej swoja droga bardzo inteligentnej wizji. Po prostu teraz byloby inaczej, ale dla tym kapitalistycznym ;swiniom; nie da sie wytlumaczyc bo podaja najglupsze argumenty jakie istnieja. Ciesze sie bardzo ze mam tu czesc siebie, mam wglad w to jaka bylam i jak sie zmienialam, niby teraz nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia, nie chce czytac tych starych wypocin, dobrze ze sie zmieniam, ale chyba tak mi sie wydaje za kilka lat to bedzie moze nawet potrzebne i pomocne. Wtedy chcialabym powiedziec ze przeszlam super zmiane, jestem taka, jaka zawsze chcialam, bo raczej dzis no coz zdecydowanie nie jestem
P.S. zapomnialam o tureckim

niedziela, 21 czerwca 2015

spokój zachodni

Mam wrażenie ze idealną dziewczyną bylaby laska w koszulce bez rękawów albo takiej z jakims napisem 2014, new balance albo cos i nwm acid jeansach, oddrobine homofobiczna, dziewczęca, w spodniczkach w dziwnych kolorach i sukienkach na ramiączkach, skryta przeciwniczka wszystkich modyfikacji ciala, sluchajaca popu i fajnych rockowych zespolow tez, lubiaca ksiazki dla dziewczyn, cos takiego. Raczej basic bitch by nie byla zainteresowana, a on by nie chcial casual bitch. Tutaj raczej zadne goth, japonskie zamkniecie, skate, pale nie wchodzi w gre. To moze byc tylko ten jeden (wyzej opisany) rodzaj czlowieka. No tak. Powierzchownie go znając powiedzialabym, ze cudnie by tu pasowala casual (troche feministyczna, oczytana, inteligentna, overthinking) bitch, ale teraz wiem, ze nigdy w zyciu. To jest takie dziwne. Wlasciwie nigdy o tym nie mowilam, ale tak jakos czuje. I teraz odkrylam, ze to moze trwac w nieskonczonosc. Zawsze napisze, moze po przerwie ale zawsze. Teraz nie wiem czy to jest powod do radosci. Milo ze jeszcez 2 tygodnie i wakacje, bardzo nie moge sie doczekac. Rozplanuje sobie rzeczy. Mam tyle w planach, nie wiem czy ze wszystkim zdaze, ale wlasciwie to jest 2 miesiace wolnych dni, jeden po drugim, na pewno zdaze. Mialam wczoraj wreszcie czas na spirit science, zajme si etym glebiej na wakacjach, tak somo jak ksiazkami, niemieckim, angielskim, tureckim, serialami, filmami i mysleniem. Niedlugo zrobie sobie sliczna sciane w pokoju, tym tez zajme sie na wakacjach. A wiecie. Nie pamietam kiedy napisalam to co jest wczesniej, dawno temu, w dwóch turach. W kazdym razie wszystko jest juz troche nieaktualne. Za 2 tygodnie bede wiedziala czy ide dalej czy stoje w miejscu. Moze troch ewiecej niz 2 tygodnie. Z jednej strony bardzo bym chciala, z drugiej boje sie jak cholera. Jak sobie myslalam za czym bede tesknic, to w pierwszej kolojnosci (bardzo aspolecznie) pomyslalam, ze za moim pokojem. Potem chyba za ludzmi chociaz.. Jednym tylko czlowiekiem i moze rodzina. Troche za muzyczna i za szkola. No wiec, raczej to nie wypali bo by to bylo zbyt piekne. Wiec jak juz przyjdzie wrzesien to sie przekonam za czym tesknilabym gdyby wszystko poszlo jak trzeba. Inna sprawa, ze nie moglabym wtedy pujsc na Apocalyptice. Inna sprawa ze bylabym dalej od wschodu, a ja przeciez jestem dziewczyną wschodu. To tal nie. No wiec z Aleksem to raczej zakonczona sprawa. Mylilam sie, nie jest tak jak napisalam na poczatku tego posta. Czekam, moze wysle ten cholerny list, ale watpie. Jest na to zbyt glupi. W ogole jest glupi. I nie mam pojecia dlaczego to  j a  sie czuje przy nim glupio. Glupi ukrainski chlopiec, jakkolwiek przystojny i blyskotliwy i inteligentny by nie byl, jest pode mna. No wiec, rozpoczelam proces zapominania. Milo miec taki weekend, podczas ktorego nie musze sie nawet odrobine martwic i stresowac hehe. No bo tak czy siek nic bym nie robila produktywnego, ale przynajmniej w takiej sytuacji nie mam w glowie ciaglej mysli o tym co zlego mnie spotka w poniedzialek i ogolnie w przyszlym tygodniu. Wczoraj wieczorem bylo bardzo milo. Posprzatalam pokoj, zmienilam posciel, bylam calutka czysta i ogladalam Wiedzmina. Dzis tez bardzo mily dzien, karmie mój umysl cudną filmową muzyką. Wygladam tez dzis bardzo ladnie, mam bluzke w paski i czarne spodnie, ale wyglada to bardzo milo, tak chcialabym byc widziana z zewnatrz. I tak sobie wlasnie myslalam ze jesli wszystko wyjdzie, to bede mogla taka siebie zbudowac. Cudne uczucie, chyba powinnam zaczac sie modlic do boga o szczescie. Bardzo bardzo bym chciala. To tez dla dobra mojej niesprecyzowanej wschodniej relacji, ale jednostronnego dobra tylko i wylacznie. Jesli tam jest tak pieknie jak na zdjeciach to ja chce tam byc teraz, juz. Przezaluje nawet Apocalyptice. Wszystko byleby tam byc. A no i nie zawsze napisze, a ja nigdy nie moge zrobic tego pierwsza. Zreszta to ni etak trudno zapomniec. Chyba. Musze tylko ogladac wiecej filmow, myslec wiecej i sluchac wiecej muzyki. Nie wiem ktory raz dzis juz slucham Griets Theme, ALe za kazdym razem czuje sie coraz lepiej. Jest milo, mam ogromna nadzieje ze zycie wypali na niebiesko, ale nie kobaltowo. Bede karmic jeszcze troche dzis jutro moze tez, bardzo fajnie sie czuje. Griets Theme jeszcze raz.

piątek, 5 czerwca 2015

mood: służący

Serwus. Mozna spytac co u mnie, bo ostatnio duzo sie dzieje. Głównie w mojej głowie, ale na zewnątrz też trochę. Alergia zaatakowała ze zdwojoną siła i tez zaatakowały wspomnienia troche i 9w1. Przeciez nie moglabym tak ot zostawic i zapomniec. No wiec w środe zatęsknił chyba. ALbo nie wiem co sie stalo, ale napisal. Nie wiem co o tym wszystkim myslec, to takie dziwne. Najpierw jesy mily i zainteresowany, a zaraz potem ma wszystko w dupie. Tak jak mówiłam staram sie zapomnieć przynajmniej troche, wiec wrocilam do gadania z ludzmi, ale no tak. Ludzie to nie to samo. Uwielbiam moją galerie. Mogę oglądać i super wspominać i myslec duzo. Musze sobie zalatwic wszystkie sprawy ze skrinów. Nie wiem czy powinnam usuwać po tym jak zalatwie. Noc slucham ostatni raz. Potem zaczelam sluchać dziwnych rzeczy. Poszperalam troche. Wracając do tematu skrinów. Uwielbiam leżeć i czytać, mega uspokajające. I troche mnie podnosi na duchu, czuje sie wywyższona. I coś mi sie wydaje, że tytuł playlisty 'stand by me' jest troche lewy. Ale juz lezy tak dlugo ze nie mam serca go zmienic. To dziwne czego teraz slucham. Usiłuje od paru dni zmienić opis na palsach, nie umiem chyba. Nie wiedzialam ze juz tak pozno. Boże, kiedy czytam o nocy to mam dreszcze, to takie cudowne. Jeszcze 3 tygodnie męki i mam wolne. Wakacje. A na wakacjach tyle do zrobienia. Musze sie wreszcie uporać i ze skrinami i z zakładkami i z głową. No i tak niebardzo wiem kiedy to zrobie. Ja nie wiem o czym miałabym tu pisać codziennie skoro mój zapał to smiertelna potrzeba napisania jednego zdania raz na tydzien. Potem jakos wynika jeszcze kilka, ale zupelnie bezsensownych. Lubie tez bardzo moje vsco. No i wiecie. Tak jak myslalam, szybko nudzi mi sie pisanie z kims kto nie jest nim. Miło jest słuchać 'Nocy' i sobie przekładać myśli, thx Avis. Teskniłam za stuleciem bardzo mocno. Nie mogę sie doczekac robienia składanki dla niego. Wygladam dzis troche jak ofiara przemocy domowej, cudnie, chyba zrobie sobie ogród w słoiku, gwiezdne wojny sa calkiem fajne, ale nie wiem czy to dlatego ze chce  tak myslec czy naprawde sa. I mam sliczne sukienki w szafie. I cudny pokoik. Zycie nie daje mi spokoju za bardzo i w sumie to dobrze

niedziela, 31 maja 2015

ta sama rzeka

Nie moge się doczekać wyslania płytki. Mam nadzieje, ze bedzie super. Zycie w maju plynelo tak bardzo sredniawo, reszta zapowiada sie jeszcze gorzej. Robie plany na wakacje, nie wiem czy plany czy checklisty czy jak to nazwac. Czuje się jak zakochana. Nie wiem co sie dzieje w mojej glowie, naprawde. Mysle i nie umiem sie skupic, chce ciagle zamykac oczy i myslec. I to wlasnie robie. Kazda wolna chwile poswiecam na to zeby pomyslec. Osoba dla ktorej moge sie zmienic. Wlasciwie tak powinno byc. Jesli ci zalezy - zmien sie. Denerwuje mnie to, ze ludzie kaza akceptowac siebie takimi jakimi są. To wszystko nie tak. Jesli care about it zmiany sa ok. Trzeba to robic albo przynajmniej probowac. Wroclaw jest przepiekny. Cudny. Chcialabym tam mieszkac zyc. Jejku te trzy dni byly w sumie swietne. Lubie to ze julia slucha przynajmniej czasami. Denerwuje mnie za to relacja z michalem. Kiedy go nie ma jest dziwnie, kiedy jest jeszcze dziwniej. Czekam na wrzesien. Mam chyba za duze nadzieje na zmiany. Wiem, ze moge sie przeliczyc. Ale to nic, czekam i tak nie mam wyboru. Troche sie teraz przestraszylam, ze nie bede tam, gdzie chce. Jest mi smutno z powodu Aleksa. Wszystko jest tak grubymi nicmi szyte ze ech. Co mnie obchodzi ze ludzie sie nie zgadzaja. Rzeczy idą nie po mojej myśli, ale nie tak calkiem. Ludzie nie sa tacy znowu zli. Tak tak, wroclaw przepiekny. Ale tu tez jest bardzo fajnie. Ciesze sie ze nie mieszkam w innej czesci Pilzna, Polski, Europy, czy tam swiata. Dziś bylyśmy znowu w pięknym miescu. No i tak.. jezdze w jakies dziwne miejsca zeby gory podziwiac, a w sumie mieszkam w gorach. Boze. To koniec. Koniec tej maskarady. Taa... Jedno slowo i juz jestem spowrotem. Ale to sie skonczy niedlugo. Znajde sobie kogos nowego. Juz jestem w trakcie. Boze... To takie smutne i takie okropne i zabawne tez. ODPUSZCZAM. Trzeba zapomniec kurwa mac. Cudnie akcja rozpoczeta. Moze nawet uda sie wejsc dwa razy do tej same rzeki

czwartek, 30 kwietnia 2015

listy parują

Zamykam  oczy i zupełnie sie zapadam, lece w dół, nie mam pojęcia gdzie. ZImno rozchodzi sie od tylu glowy, jakbym moczyla wlosy w lodowatej wodzie. Niby przyjemne, ale dziwne. Tęsknilam za Death Note ale... nie moge sie odnalezc. Nie wiem co jest... postacie jakies inne, tematy dziwne, nieobecne, odmienne. Jest dziwacznie, czekam na 23 odcinek. Znowu 9w1. Jezu. Wlasnie zakapowalam, ze Light zapomnial o dzienniku... przeciez... zapomnial. Jejku czyli to się rozzkręca. Tak samo Stulecie. Intrygi, intrygi, intrygi. Powoli odpuszczam East, albo tylko mi sie wydaje ze odpuszczam. W kazdym razie to ligicznie i chciałabym. Skończe to chyba innym razem. Musze obejrzeć wreszcie filmy. Musze wiele rzeczy. Życie sie samo nie zrobi. Zbrodnia i kara czeka. Farbki i brokat czekają. Musze jakieś obrazy. Brokatowe brwi. Czekam na dziennik. Wczoraj to był szczyt nieudacznictwa. Pomyślałam podczas nauki biologii, ze zamkne oczy. Tylko na chwileczke. Tak zrobiam... kiedy otworzyłam oczy słyszałam muzykę, chcialam wrócić do nauki, ale bylo za późno. Piąta rano. Lampka sie swieci. To było małe okno. Wszystko sie lepiło. Włączone wifi w telefonie było powodem do przejęcia się, a na pewno bardziej niż to że nie nauczyłam sie bilogii. Miałam 2 godziny. Obliczenia brzmiały 'poucze się pół godziny, a potem jesczze godzina dżemki. Skończyło się na tym, że nauka uciekała aż wreszcie zniknęła, nie było też snu. Czekam aż będę miała dziennik, czekam na koniec zauroczenia ukr, czekam na liceum, najmocnijej od dawna. Miliardz rzeczy do zrobienia, mało czasu, życie przecieka. Niby stres z godziny na godzine, ale w rzeczywistośći to nic. Czejn wzbudza zainteresowanie, nie wiem co sadzic. Jestem zupełnie przekonana o ludziach, czekam na rozwój wydarzeń, czekam na listy.

niedziela, 26 kwietnia 2015

indiański przytułek

Hmm.. byłam wczoraj szczesliwa jak nigdy, kiedy Oleksander do mnie napisal, potem bylo spowrotem smutno. Duchowo jestem teraz tak troche wyzerowana, pogłebiam książki nareszcie, mój komputer coraz bardziej sie ode mnie odsuwa.. Coś mi się stało i włączyłam Death Note. Czy to pierwsze anime jakie oglądam. No i teraz nie wiem czy kocham je ze względu na fabułe czy ujawniło sie moje upodobanie do tych japońskich bajek. W kazdym razie bardzo jest milo, 11 odcinek. Idzie powoli, czekam na wyjasnienia i rozwiazania, zakochalam sie w Ryuzakim i w ogole nie podoba mi sie Raito. Zobaczymy co dalej. Opycham sie, a chce schudnć, chyba to nie jest najlepsza droga. Pokój dziś niemal lśni, pozbyłam sie stąd paru gratów, a mianowicie jednego, ujawnił się przez to martwy żuk i zupełnie żywy chudy pająk. Duchowe odnowienie było zbawinne, nie mam juz najmniejszej ochoty zabijac much, musze je zlapac i wypuscic. Zamówilam wczoraj kilka swietnych rzeczy, mozna powiedziec ze zrobilam zakupy. Mile zakupy. Wreszcie zdecydowalam o notatniczku. Troche chyba bedzie za duzy, boje sie ze nie bede mogla go zabierac wszedzie, czyli utkne dalej na zapominaniu waznych mysli, dalej beda ginac w moich zwojach muzgowych, ktorych (sadzac po wynikach testow) jest dosyc niewiele, albo są jakieś cienkie. Ostatecznie moge tu pisac chyba to co chce. Planuje juz nastepny pyrkon, tzn nic nie planuje bo nigdzie nie pojade, ale ukladam w glowie idealny jego scenariusz, caloroczne przygotowania. Musze wreszcie kupic sobie wloczke. Sprawa East jest mocno dezorientująca. Chyba to michal przez kalke. Takie odbieram wrazenie. Gdyby ktos mnie spytal jaki on jest powiedzialabym ze ten typ, ktory nie zdaje sobie z niczego sprawy, zalatwia sprawy na podstawie swoich wlasnych przekonan i ogolnie raczej nie zastanawia sie zbyt dlugo jesli mu nie zalezy. Stop. To musze cofnąc bo to by znaczylo ze rzeczywiscie mu nie zalezy, a ja od 2 tygodni usiluje sobie wmowic, ze zalezy. Jestem juz blisko celu, teraz nie moge tego tak zaprzepascic. Robie notatki na kartkach, ale wolalabym w notatniku. Boje sie tylko o pismo. Telefon nie wchodzi w gre. Odliczam tygodnie do konca szkoly, czekam na rozwoj spraw. Niby dostalam wolna reke, przyzwolenie robienia tego co kiedys chcialam, ale teraz chce czegos innego. Szkoda ze nie moge i szkoda ze nie chodzi tu o zadne przyzwolenie, tylko o moje umiejetnosci. Po raz kolejny powtórze, ze nie polecam przebijac sobie ucha samemu.. Bolą mnie kosci policzkowe po obu stronach, czuje raka w policzkach. Mam wrazenie ze nie potrafilabym wymyslic tak genialnej historii, jak ta o Poborcy i innych. Moj pokoj jest pelen fajnych rzeczy. Z lampy venge zwisa purpurowy tulipan, w szafie idealny porządek, na szafie leżą 'Mity dla DZieci' i papier do pakowania w bialo-niebieskie pasy, obok srebrne, brokatowe sandały, dalej juka, ktorej juz dawno nie podlewalam, powinnam to juz zrobic, szkoda mi jej, za juką wspomniany wczesniej pająk. Na łóżku biala posciel w czarne esy i kwiatki, na poduszkach misie. Na stoliku nocnym lampa nocna, szara, reflektor, wisi na niej drewniane serce wczerwone kropki, serce nigdy nie chce sie odwracac w dobra strone. Pod lampa gumka do wlosow, jeden zylkowy i jeden skurkowy choker, skóra z kulką to moj ulubiony. Dalej stoja trzy butelki po wodzie i jedna butelka po soku, ktorych nie chce mi sie wyniesc. Dalej siedze ja. Obok biurka, na dwoch krzeslach. Na biurku talerzyk po szarlotce, kubek z kredkami, nieszczesny monitor, do ktorego przykleilam wykres smierci i odliczanie do konca swiata, firanka dzis popchnela daisy dusik na sam skraj monitora, piornik, telefon, tatto i Dostojewski, na skraju torebka. Na polce nad biorkiem biale, zakurzone filizanki i troche sentymentów, defacto lubie te dziure miedzy biurkiem a półka, poprosilam o ledy w półce, ale wlaczylam je tylko raz, zaraz po tym jak zostala powieszona i tylko po to zeby zobazyc jak wygladaja, teraz kabel od nich brzydko zwisa, prowadzi w strone drzewa-roslinki ktora ostatnio niechcecy podlalam mocno stężoną solanką, biedna Roślina, myślalam że umrze, ale chyba zadzialalm w pore, bo wciąż się trzyma. Kiedyś zrobie pokój na indiański i postawie niezły szałas. Na regale obok biurka jest zbiorowisko pudełeczek, Ksiazeczka, czaszka z zakrentkami i stare książki. I tez nowe książki, ale malutko. Prawie rok temu Michał poprzyklejał mi w różnych miejscach pokoju małe fiszki.. Dalej są przyklejone, nie moge sie zebrac do oderwania ich. Szuflada biurka pachnie poetycko, jest w niej pozorny nieład, mam ochotę ją otworzyć i nigdy nie zamykać. Dziś pokój wygłada jak Dusza, nie moge go nazywać, kiedy jest zasyfiony tak, jak dzis rano. Jutro będę próbowała tej motody z jednym budzikiem i 15 sekund na wstanie, muszę złapać te chwile. Mialam na dzis bardzo ambitne plany, cos mi sie wydaje ze wszytsko spełznie na niczym. Czekam na wiadomosc z ukr, snail i mess. Babcia zrobiła wspaniałą spódnice, moge na nia patrzyć i patrzeć. Musze w tym dzienniku przeznaczyc strone na satiacje i miłe słowa, czekam na rozwój spraw.

czwartek, 23 kwietnia 2015

wegetacja średniowiecza

Dni zleciały jak strzała, ale nie wiem czy powinnam tak mówić. Bo nie wiem czy istnieje hipokryzja hipokryzji i czy hipokrytyzując hipokryzję wciąż jest się hipokrytą. Szukam zespołu, który słyszałam ostatnio w radiu, po raz setny zastanawiając się co to moze być za zespół... te chorały gregoriańskie. Szukam. Mam dużo do powiedzenia, pełno w głowie, ale brakuje mi słów. Ostatnio czesto myśle o tej zdolnosci nazywania i w ogole znajdywania automatycznie odpowiednich słow. Byłabym mega szczęśliwa. Wczoraj przez chwile byłam, w lesie. Sama już nie wiem co robić :/. Oczywiście nie znalazłam, bo akurat o 19:52 jest luka... Ciesze sie i jednoczesnie czuje niefajnie. Testy to jakies okropienstwo, styl mialam cudny, ale wartosci hm merytoryczne zostaly mocno zaburzone moim gupiostwem. Szukam teraz w inny sposób. Alex to jedna z najlepszych osob jakie ostatnio spotkałam, to tez mnie wprawia w niefajne samopoczucie. Ida to piękne imie, plany co do niego są zawisłe. Chciałabym znalezc kilka rzeczy, spróbowac kilku rzeczy i ogólnie. Nie, mam, energii. Herbata grejpfrutowa mi nie pasuje do niczego. W ogóle ostatnio nic do niczego sie nie nadaje. Pasuje*. Ostatnio robie takie rzeczy. Usta mi schną. Pokój jest bardzo solowy. Led Zeppelin i duszowanie mają teraz pierwszeństwo. Wróciłam do Freaks. Półke zajmują mi teraz miłe książki. Mam to samo co Dżesper, jest mnóstwo nerwów całymi dniami, ale czekam tylko na jedno ścięcie, reszta mnie nie obchodzi, potem czekam na coś innego. Niefajnie mi tez z powodu listu. Ida to cudne imie. Musze wreszcie znalezc piosenke i zrobić pare innych rezczy, jutro sie wyzeruje, czekam tylko az przestane być jak kartka wydarta z atlasu grzybów, ta kartka z grzybem gwiazdą. Musze wreszcie przeczytac Legende o Rumaku Zaklętym i pogłębić Dostojewskiego. Planuje w weekend iść znowu na strych, tym razem po ciuchy. Czekam na spódnice, sukienka jest super. Jutro chyba nie będę robić nic. czekam na rozwiązanie sprawy Nigar i rzeczy o ukr, powodzenia

wtorek, 7 kwietnia 2015

dziwna ukr

Bardzo sie ostatnio ciesze, mimo tych problemow w sql. Nie, nie, nie ostatnio, ale wczoraj przedwczoraj, dziś prawie. Jest miło i przyjemnie, boje sie czwartku, ale dam rade. Zaraz testy prawda, wiec troche sie wyzeruje, nareszcie. Zrobiłam sobie postanowienia dowrześniowe. A mianowicie wymiary i kondycja, mam nadzieje ze to wyjdzie. Mam nadzieje ze wakacje wypalą. Niby to by mi trochę zepsuło kilka rzeczy, ale tez naprawiło wiele innych, dało do myślenia nie tylko mi. Nie podoba mi sie tu coś i nie jestem pewna o co chodzi. Dlaczego widzę taką dużą czcionkę. Moge chyba mowic o moim ukr, a wszystko dzieki askowi. Nie zycze sobie zeby ktos mi wmawial ze to [ask] nie jest cud. Jest. Pisanie nawiasów to w sumie fajny nawyk, wszystko jest miłe. Niektore rzeczy nawet bardzo, fajnie jest tez w mojej głowie. Była przerwa, ale już jestem. Jestem chora... karty jakie mam teraz otwarte to konwersajca z ukr, gmail, blogger, 'ukraina' i kozacy zaporoscy...... czuje sie zerowo, musze znalezc moj zeszyt do rosyjskiego, a nawet nie pamietam jak wyglądał. Już mam. Czytam po ukrainsku i smieje sie do siebie xd, jestem chora, ale chyba nawet to lubie hm

sobota, 28 marca 2015

rozłożone tygodnie

Dawno nie byłam tak blisko ścięcia włosów. Tak strtasznie blisko że boje sie jak cholera, ale w sumie. Czego. Wiem że dalej bede super wygladac. Ucze sie pisac od nowa, przestałam pić drożdże i robić liczby. Jestem okropna. Odkrycie to latwosc zastepowania ludzi, czynnosci i rzeczy. Boże, wszytsko sie gotuje jak w garnku, wrecz rozgotowuje, a ja zmieniam zdanie 10 razy na minute. No i cos postanowione. Ciesze sie max. No to minał prawie tydzien od napisania tego. I zrezygnowałam z wszystkiego xd. Tak naprawde nic sie nie gotowało, trzeba być przygotowanym na to, że jeśli coś planujesz w ten sposób, to na stówe nie wypali. W poniedziałek patrzyłam na zdjęcia kompozytorów i zastanawiałam się co by powiedzieli renesansowcy o muzyce romantycznej, klasycy o współczesnej, a impresjonisci o tej obecnej obecnej klubowej powiedzmy. Zakładam, że renesansowcy potępiliby wszystko co wychodzi poza ich kanon, klasycy nie zrozumieliby z tej muzyki nic, a impresjonisci to nie wiem. Wtedy było troche inaczej, ale w sumie nie tak bardzo, może by się im spodobało. Nie pamiętam o czym myślałam we wtorek, ani co robiłam, chyba coś fajnego. No tak. Z michałem sie nie da robić coś niefajnego, a wtedy odwiesiliśmy topór wojenny. Myślę o czymś cały czas, a teraz nie mogę sobie nic przypomnieć. Posprzątałam sobie pokój, zostało tylko poodkurzać. Chciałabym, żeby kogoś p interesowała moja głowa. Tydzień później. Obxielam włosy... Pierwsza noc przebiegła spokojnie, druga em, druga nie. Ciągle miałam ataki i co. Nic trudno, mimo ze caly czas mam nadzieje, ze to tylko jakis paskudny koszmar,,, nic sie juz nie da zrobic i tyle. Zycie leci. Nowy naglowek mi sie nie podoba max. Zmieniam na stary. Maraton dziś/wczoraj był cudny. Zawsze po HP mam kompleksy i dołki, dzisiaj [wtedy] tez. Na pierwszej czesci zasnelam na dluzej.. ostatnie co pamietalam to odjazd na sumach, nastepne to pare/kilkanascie sekund przed smiercia Syriusza, nienawidze tego. Na księciu nie moglabym zasnąć, niemoralne - wiec nie zasnelam. Od poczatku do konca bez sekundy. Tak mysle.. Draco w ksieciu to najlepsza rzecz jaka moglam sobie wymarzyc. Dobrze ze tylko zakon byl z dubbingiem, zreszta zakon ogladalam jakies 2 mies temu, wiec moglam sobie odpuscic calosc, w kazdym razie. Draco w ksieciu gdy sie pojawial to ciary, przysiegam. Na insygniach I ogladalam ogladalam po czym nie pamietam kiedy zasnelam.. juz wiem. W domu Brunhildy, a obudzilam sie na końcówke - grób i różdżke. Bylam przekonana ze to mi sie sni, ale raczej okazalo sie ze nie. Zastalam taniec, wiec punkt obowiazkowy zaliczylam, ciesze sie ze ominelam smierc Zgredka bo bym chyba tam pękła.. W ogole duzo sie rozklejalam nawet na banałach i to wszystko nie z powodu tresci, ale wyrazu. Latwo sie wzruszam, ale nie rycze juz jak kiedys. Ogolnie teraz nie mam juz serii rozczulen i uzalan, teraz tylko kiedy jestem mocno wkurzona albo wzruszona.. Albo smutna, ale nie uzalam sie chyba. Nie potrafilabym teraz wymienic wszystkich momentow kiedy mialam lzy w oczach bo bylo ich pelno ale to wszystko nie z tresci, tak jak mowilam. Ominelam caly departament tajemnic ale wydaje mi sie ze znam to na pamiec.. Smutno bylo bardzo na koncu ksiecia kiedy wszycy podniesli rozdzki. ABstrakcja. Drugie insygnia całkowicie na jednym oddechu, ani chwili odplywu. Nienawidze tego calego umierania, ale od gwaltownego wzrostu emocji przestalam byc senna. Mysle, ze powinnam sobie gdzies zapisywac wazne porady i tipy na prsyzlosc, jednym z nich jest nie kupowac duzego popcorny na maratony, a na pojedyncze filmy tym bardziej. Zmienilabym koniec i usmiercila kogos z great3. Reszta była cudowna, a jesli dodam do tego pozniejsze czekanie w deszczu, z szarym niebem i zimnym wiatrem, moge stwierdzic, ze to bylo przezycie bardzo w moim stylu. Wrocilam do domu, nie chcialam spac, wiec komputer do 12... ale zasnelam. Obudzilam sie na chwilke wylaczylam komputer bo sie zacial i lezalam w ciuchach,, nie chcialo mi sie robic nic wstawac, nic doslownie. Wiec lezalam. O 14, prawie 15 mama przyszla spytac czy bede spala caly dzien.. Mowilam ze zaraz wstaje. Zmienilam wtedy pozycje, ulozylam sie na lozku tak jak trzeba (wczesniej bylam do gory nogami).Napisalam smsa i dalej niestety spalam.. Do 19 czyli bylo juz ciemno... Nie moge tego przebolec, ze zmarnowalam caly dzien... Nie moge. ALe wstalam o 19, zrobilam tosty z rzodkiewka, umulam sie i wrocilam tutaj, wczesniej bylam u mamy, wyszlam poirytowana, zrecznie to maskujac i nareszcie bylam tutaj. Posprzatalam i zaczelam konwersowac z michalem.. Do niedawna. Mialam troche zly humor, nie zostal poprawiony, ale jestem szczesliwa, bo michal sie jednak martwi. Cudnie miec takiego michala. Nie chce myslec o poniedzialku, wtorku chyba tez nie, nie mowiac juz nawet o srodzie. Chce juz sie wylaczyc tak do zera

sobota, 14 marca 2015

Morhange

Zmyłam z siebie brud całego tygodnia i czuje sie lepiej, wiec chyba mogę powiedzieć, że to quasi-rytualne oczyszczenie, a mianowicie dluga i dokladna kąpiel jako pozbywanie się obciazen psychiki dziala. Nie dosc ze dziala to od moczenia sie 1,5h w balsamie oliwkowym cala pachne ge nial nie. Dzisiaj pasowały mi do tego nawet szare paznokcie. Chciałabym móc zapisywać każdą myśl jaka przyjdzie mi do glowy, sa takie ulotne. Szkoda za nie mam na tyle dobrej pamieci zeby zapamietywac przynajmniej najwazniejsze sentencje. DLatego kupilam sobie malutki notesik. Tzn nie kupilam jeszcze ale zaraz kupie i będę notować podczas filmów i ksiazek, bo tego najbardziej mi brakuje. Jestem tak strasznie zadowolona ze mam filmweba od dobrego momentu, ze nikt mi nie uwierzy. Cholernie zadowolona. Dzis napawałam sie jego slicznym wygladem. Chcialabym miec tez taka baze ksiazek, wiem ze moge, ale czuje ze jest za pozno. Po tylu tytulach i historiach wszystko mam zamazane, nie wiem czy potrafilabym teraz dobrze to pooceniac. Ale mysl ze moglabym miec ciagle troche podnosi mnie na duchu, moze kiedys sie za to wezme i zalatwie wszystko po kolei. Sama nie wiem co ja wczoraj zrobilam ze swoim życiem xd. Teraz jestem zestresowana i wgl. Bede musiala pocwiczyc naturalnosc o ile w ogole sie da. Jestem chora. I wlasciwie (chociaz mowilam o tej calej szkole) to w rzeczywistosci podobno tez. Bańki wskazały oskrzela, chyba uwielbiam byc w kropki, natomiast w poniedzialek wybieram sie do szkoly niezaleznie od kropek. Dzis co obejrzalam to Pan od muzyki i Pachnidlo, a zaraz jeszcze Teore wszystkiego. Miał być jedwab, który okazał się jakąś jesienną kupą albo miłością, może i dobrze, bo dzieki temu obejrzalamwlasnie te dwie swietne pozycje. Pierwszy w tv. Kurde, zastanawiam sie co mi sie w nim podobalo. Wszystko ale dokladnie. SLicznie spiewali, przysiegam slicznie, poza tym sliczny Jean Baptiste, ktorych zreszta dzis bylo dwuch i slodki chlopiec zastanawia mnie tylko dlaczego on nie nauczył go zadnej piosenki nigdy... Nie bylo na koncu nic smutnego, raczej mega szczescie, ale sie wzruszylam naprawde. Pachnidlo to juz zupelnie inna rzecz. Tak dziwaczny film lol. Albo raczej tak dziwna historia. Zastanawiam sie czy to mogloby sie wydarzyc, zastanawialam sie tez czy w Polsce tez panowal taki syf wtedy i jak moga pachniec perfumy z trzynastu nut. Mozliwe zeby zapach tak wplynal na ludzi/czlowieka? Scena na placu to jakis obled. Tylu statystow. Kolejne sekundy tej sceny coraz bardziej dziwaczne. Uwielbiam obraz kiedy wszyscy wyciagaja rece, zeby zlapac chusteczke. Zastanawialam sie dlaczego musial je zabijac, bo przeciez nie musial. Zawsze myslalam jakby to bylo byc tam, a dzis pomyslalam o tym jakby to bylo gdyby ktos stamtad byl tu. Nie ulozylam nawet poczatku tej historii, tak jak tej z bialymi wlosami, moze zrobie to dzis, ale to jest poglebiane w krzywiznie umyslu. Na szczescie lub nieszczescie wiem ze nie da sie w niej utonac.

piątek, 13 marca 2015

nuda slabe galaxy

Oglądasz swoje zdjęcia i myślisz sobie jaka jesteś laska. Niemożliwe. L A s k a. Myślisz czy jednak nie będzie switch on your straightness. Nwm to jest coś w rodzaju ee <przyszlo mi na mysl> nirwany, ale to złe slowo. Coś jak połączenie telefoniczne w środku nocy. Swoją drogą troche niesprecyzowane, bo lubie ekran na ktorym mogę odrzucić lub przyjąć połączenie, lubie kiedy ktoś czegoś ode mnie chce, ale potem się rozłącza i jest jakby stan dziwnego zawieszenie między snem, a tym połączeniem. A po obudzeniu się totalnie odległy czas, troche jak skonczony sen. Anyway tak się poczułam. Kolejna dziwna rzecz, otwieram ciagle nowe karty, zamykam cos, a jak mam robić coś zaplanowanego to musze na starej, nie moge otworzyc nowej. Tzn mogę ale cos blokuje. WLasnie teraz i nie chce sie pozbywac ani ciaronce ani aska, a wlasnie wlaczylam nowa dla tego pisania. No i już. Mam ochotę dodac ladne zdjęcia, no niekoniecznie moje xd. Mam ochote deaktualizowac spotify, bo ta nowa wersja to jakies rzygi. Mam ochote pomalowac sobie pazurki na różowo na zmianę z czarnym. O jezu jak ja bym chciała nie miec zadnych barykad. WLasciwie to ja nie mam ale otoczenie mnie blokuje. No teraz w tej chwili czuje sie maxx wyzwolona ale to jest moment jak zdjęcie. Chciałabym żeby to trwało jak lustro. Mogłoby. Jezus ten urugwaj za kazdym razem powoduje u mnie beke. 'mam coś takiego jak słuchawki. nie wiem czy dostępne w urugwaju" d ż i z a s. Ostatnio nie potrzebuje za bardzo muzyki. W ogóle mniej potrzebuje. Tak na prawdę nie potrzebuje całej masy rzeczy, które uważałam za niezbędne. Eliminuje tutaj kontakt, ubrania, cialo, problemy. Nie wiem czy ktos rozumie co mam na mysli mowiac, ze chcialabym sie urodzic 200 lat wczesniej. Nie chodzi  o to ze bylo lepiej niz teraz, teraz jest najlepiej z calej historii, a za 100 lat bedzie o sto lat lepiej niz teraz, ale. Gdybym zyla wtedy nie mialabym pojecia o teraz. Czego oczy itd. Ale nie we wszystkim było gorzej, moglabym być zacofaną chlopka chyba skorzystalaby na tym moja psychika. A to z kartami przekłada się na życie. Każdy musi czasem mieć chwilę wytchnienia prawda. zac efron my boss

wtorek, 10 marca 2015

flawless mood

Znowu odczułam dziś te maski. Przekonuję się do nowych rzeczy i podlałam kwiatki. Zaraz pójdę po drożdże potem liczby może. Nic nowego na plejce to też jest irytujące. Znalazłam 10000 nowych slicznych butów chcę je wsyztskie nigdy nie dostane nawet połowy, co ja mowie nawet cwiartki z nich. Muszę zacząć oszczędzać na wszystkim lol. Już mam pomysł może wypali może nie, jeśli tak, to za pół roku będę miała już 2 pary, co ja mówie 3 bo jedne już są pewne. Odpuszczam wszystko na każdym kroku, wreszcie czara się przeleje i zostane z niczym. Niedługo będę musiała się na coś zdecydować. Teraz mam totalny mętlik i nwm na maxa co zrobie. Muszę się skupić. I nie dam rady. Odkładanie wszystkiego na później tak mi weszło w nawyk, że chyba nigdy już siętego nie pozbędę. A dziś. Spaliłam jajko sadzone... Nie wiem jak to możliwe. Kiedyś francuskie tosty, dziś jajko sadzone... Tylko czekam aż spiepsze jajecznice. Ale serio boję się. Każdy musi umieć coś ugotować, ja nie umiem nic. Mam nadzieję, że jestem po prostu jeszcze za młoda i niedługo się <samo> wszystko nauczy hehe. Muszę wreszcie zabrać się na nowy ten nagłówek co. Przypomniałam sobie stronke z czcionkami. Chyba jednak nie mogę pisac codziennie, bo to mnie męczy. Co ja mam mówić.. ze sobie obejrzałam grand budapest hotel i jakies gowniane vj i ja (w ktorym gral spoko hindus) a w hotelu jak sie pojawial Szpilman to miałam beke i kochałam jego nos XD. Boże a moj sen dzisiejszy... Poszłam do bierzmowania bez spowiedzi, poszłam do kina z michałem i dostałam zawiadomienie chyba z kurii zebyśmy siedzieli dalej od siebie... Wyprowadzałam się z 2 miejsc jednoczesnie i wprowadzałam do innego jezu i poszłam do pokoju zamknelam drzwi i sie przestraszylam ze nie na klucz ale bylo za pozno bo xd. Ale bylo zabawnie. A i poszlam na fortepian bez przygotowania. To jeszcze bylo. W niedziele i poniedzialek sliczne selfy lol az sie sobie dziwie dzis. Nie wiem co mi jest potrzebne w zyciu, ale wkurza mnie michal max, chyba sie dzieje to co w listopadzie 2012 o boze obym nie strzelila gafy teraz xd. Bo jak to nie był listopad to sie wkopalam xdxd. Nie wygrywam najfajniejszych aukcji..... To mnie denerwuje a teraz poszlabym na rolki szkoda ze nie umiem jezdzic

poniedziałek, 9 marca 2015

soczewki

Nie mam ochoty na żadne bzdury. Wkurza mnie to, że mam taką lukę w wydarzeniach i sobie uświadamiam jaką typiarą jestem od ponad roku. Zaskoczył mnie marzec, a przecież 'czas wcale nie leci szybko'. Boże ja zaprzeczam sama sobie. Te dwie osoby które są mną, wzajemnie się ignorują i kurde najgorsze, że kontrastują. Czuje się paskudnie z tą podwójną osobowością. Jedna mówi 'chce to', a druga 'ej to chujowe'. Ta druga jest jak michał. Wszystko na pokaz robi. W sumie powiedziałabym, że jest jeszcze trzecia, która maskuje to pozerskie gówno. Smutne też jest to jak łatwo przyswajam sobie rzeczy, które dobrze brzmią. Wystarczyło przeczytanie 30 stron średnio ambitnej książki dla nastolatek i już czas nie leci szybko. Wystarczyło.. ojeku nawet już nieważne. Zawsze kiedy oświadczam, że z czymś kończę brzmi to głupio. Ja już nie wiem co mam robić, żeby mieć więcej indywidualizmu w sobie. To wszystko to okropny gniot. I nie obchodzi mnie w tym momencie co będzie z tym za miesiąc. Chce wiedzieć co robiłam dzień po dniu. Ważne jest, że nie byłam dziś w szkole i obejrzałam 2 filmy, bo to prowadzi do pewnych wniosków. Albo moje pozerstwo sięgnęło zenitu (bo podobają mi się filmy powszechnie uważane za klapy), albo mam słaby gust, albo mam nietypowy gust i wciąż jestem super. Smutno mi było dziś na 'Wszystko jest illuminacją' kilka razy: kiedy Johnatan powiedział, że wie co znaczy 'żyd', kiedy Alex powiedział, że wezmą go teraz za amerykańskiego nwm jaki rzczownik, a co za tym idzie jak uderzył psinke i jak dziadek uderzył jego; po tym mi było smutno jeszcze chwile... W ogóle to teraz tak myślę, że to jednak to pierwsze, bo skończyło sie dziwacznie serio. Alex jest na maxa odjechany, ale Ukraina taka nie jest, nie różni się aż tak od Polski, fajnie by było gdyby to była prawda, mogłabym jechać na Ukraine i oglądać te piękne widoki. Boże ten domek otoczony słonecznikami.. Mega się rozczuliłam kiedy spytała czy wojna się skończyła. A co mnie bardzo zdenerwowało to końcówka 'Biegnij' boze boże. I ta cała wizja wojny to też chyba jedno wielkie kłamstwo w mojej głowie, masakra że nie potrafię już nawet wyznaczyć granicy między mną, a tymi dwiema maskami. Tonę w tym. Pismo Froda xd jest niezłe, ale nawet nie chodzi chyba o pismo tylko dzwięk pisania takim dlugopisem po szorstkim papierze i nie wiem czy te slodkie literki, ktore kojarzą mi się z kubusiem puchatkiem też...Uzupełnianie kalendarza na bieżąco to jednak dobra rzecz, muszę nauczyć się konsekwentności, to niemożliwe. Ostatnio zrobiłam spoko zmiane na jpg, ale kiedys bede robila mega spoko zmiany , czekaj misiek. Chcę zrobić nowy nagłówek i pale zdj.. ok jutro muszę podlać kwiaty - pierwszy krok do regularnosci wykonywania niefajnych rzeczy. Pierwszy raz okej pomalowałam sobie paznokcie, rano siedzialam na omegle. Co to jest że spoko ludzie sie rozlaczaja, a z niespoko ja musze xd. DObra wiem co to... lece

sobota, 28 lutego 2015

stiklur

W takie dni jak ten przypominam sobie jaką jestem szczęściarą. Nie wiał wiatr, słońce grzało i było sucho. Stiklur boze. Trzeba być geniuszem, żeby wymyślić coś takiego. Każda wizyta w kościele mnie odpycha... Gdybym umiała rysować narysowałabym bajkowego wampira z dwoma kłami, w czarnej pelerynie z czerwoną podszewką, dużym uśmiechem, czarnymi włosami i wielkimi butami. Wielkości człowieka. Normalny. Realne tło i rysowana postać. Stiklur. Nikt nie może cie zobaczyć. W przyszłości i przeszłości jesteś niewidzialny. W teraźniejszości wszyscy mogą cie zobaczyć. Twoje ciało zasypia, czas się nie zatrzymuje. Gdy zatrzymasz czas, nie możesz nigdzie dotrzeć. Możesz być kim chcesz. Wtedy jego ciało staje się twoim, a twoje śpi. Nie możesz przenosić niczego z przeszłości, z przyszłości, do przeszłości ani do przyszłości. Nie możesz zmienić przeznaczenia. Każda zmiana już jest uwzględniona. Każdy ruch jest zapisany. Nie możesz zrezygnować. Stiklurr. Nie niszcz życia ludziom, którym powiesz. Czas nie leci szybko. Płynie zawsze tak samo. Każda sekunda ma zastosowanie zapisane od początku. Musisz myśleć na każdym kroku. Nie ma kar, ale jest sumienie. Przenoszenie się z miejsca na miejsce omija czas, tylko w samotności. Dlatego jeśli nie jesteś sam, musisz wszytko odbębnić. Jest więcej takich ludzi.

sobota, 21 lutego 2015

latine dictum

Nie mam weny, ani pomysłu, ani potrzeby. Tylko chcę pisać. Nie mam nawet o czym, bo nic ciekawego, przyjemnego, interesującego się nie dzieje, nie chcę pisać o tych wszystkich głupich rzeczach które robię, bo są tak zwykłe, że mnie obrzydzają. Właśnie się zorientowałam, że nie chcę pisać o niczym rzeczywistym, cokolwiek pomyślę, od razu czuję, że to nuda i bzdura, chodzi mi o wydarzenia. Nie chcę chyba pisać przemyśleń, nie chcę pisać o upodobaniach. Ale chcę pisać w ogóle, więc coś trzeba będzie wybrać. Muszę zapamiętać, żeby za rok - 20 lutego 2016 roku - koło godziny 17-18 spojrzeć na niebo w północno-zachodnim kierunku. Ciekawe czy Księżyc będzie takim rogalem i czy niebo będzie gradientowe niebiesko-różowe i czy obok Księżyca będzie taka duża jasna gwiazda. Ciekawe czy będę jeszcze wtedy w ogóle żyć. Znając moje szczęście pewnie będę. Ciekawe czy będę tą samą osobą. I ciekawe co będę lubiła. Rok to kupa czasu. Kupa czasu, dużo czasu, masa czasu dla moich włosów, żeby moly wypaść co do jednego. Odpycham tę myśl, bo aż mi się niedobrze zrobiło. Mam miliard pomysłów na przyszłość teraz, i właśnie mi niefajnie, że wypali tylko jeden z nich, jeśli w ogóle jakikolwiek. Teraz mam milion, za sekundę będę miała jeden nierealny czyli zero. Tak strasznie mnie wkurza moja pamięć. Misiek to strasznie fajny gość, tylko nie wiem jak do niego mówić, żeby trafić. Strasznie jest skomplikowany. Albo w ogóle nie skomplikowany. Prosty i złożony z dużych kawałków. Co ja mówię, oczywiście że nie. To miliard małych gałązek i mają chyba kolce i w tych kolcach jakieś dziwne rzeczy, w każdym razie strasznie ciężko się przebić. Przecież da się z nim rozmawiać, jako jedynym. Bardzo mnie wkurza, jak ktoś wcina mi się do rozmowy. Wkurza mnie też kiedy ktoś mówi głupie rzeczy. O boże xd. Każdego to wkurza. Nie chcę pisać o takich przyziemnościach. Teraz sobie przypomniałam, że mogę robić sto rzeczy i nie muszę pisać, ale chyba chcę. Chociaż nie wiem czy tak na siłę to dobrze. Już sobie wyobrażam czytanie tego za dobę, miesiąc albo rok i mi smutno, że to nie będzie już ok. A może jeśli zdaję sobie z tego sprawę, to tak jak z inteligencją, już jest nieźle? A walić to. Tak czy tak za tydzień okaże się, że ten post to jakieś rzygi. Idę spróbować zrobić sobie niebieskie oczy. Okej jestem jakoś tak mi się udało, może jeszcze porobię za chwilkę, tylko muszę znaleźć jakieś wyraźniejsze zdjęcia. Najbardziej mi się podoba niebieskie oko Olki, ale ono było robione na końcu, dlatego takie ładne już wyszło. Moje niebieskie było na początku, kiedy zamiast zaznaczyć pędzle i użyć kanału alfa, zaznaczyłam zaznacznikiem i dlatego kolorowała mi się też źrenica. Zresztą chyba tego nie zdekoloryzowałam i też dlatego takie kosmiczne xd. Na jasnych oczach dałabym radę bez takich peryferii. Zaraz szukam fotki jakiejś... ALe zaraz. CZy ja śnie. Dlaczego ja zawsze farbowałam włosy bez dekoloryzacji??? Lece spróbować z dekoloryzacią i przy okazji oczy. Misiek i nasze partyjki tysionca.. Robiłam włosy, niby cośtam wyszło, ale przekombinowałam z rozjaśnianiem :/. Kończe to, szybko wróce :) narka

czwartek, 12 lutego 2015

devon

Niby najbardziej z pór roku lubię wiosnę, ale. Niebo najpiękniejsze jest zimą, rankiem, kiedy nie pada śnieg, w południe. Błękitne jasne, i miło gdy zimne powietrze ochładza mi oczy. Drzewa też są najpiękniejsze zimą, bez śniegu na gałęziach, bez liści leciutkie, odpoczywają. Święta. Nie ma komarów ani owadów innych, ani ślimaków bez skorupki. Noc jest długo, jest przyjemnie w domku cieplutko łóżko w zimie jest najwygodniejsze. Mogę nosić bordowe butki. Z drugiej strony nienawidzę śniegu... Przed wyjściem z domu trzeba spędzić chwilę na ubieraniu, sukienki odpadają, czapka a fe. Błoto. I zmyłki, że już wiosna w styczniu, a potem znowu zima. Wiosna to maj, a maj to super pogoda i śliczne widoki, w maju każda minuta skrócona jest o połowę nawet więcej, wydaje się że maj trwa tylko kilka dni. Nie lubię długich dni. W maju łóżko jest jeszcze wygodne, ale już w lipcu nie. W lipcu wszystko jest przesadzone i są komary lipiec się dłuży nawet bardziej niż czerwiec, a sierpień znowu mija szybko. Nie wiem jak jest z tymi bliskimi miesiącami, luty się ciągnie, a marzec i kwiecień to nie wiem. To są takie szare miesiące nic nie znaczą, ale kwiecień to dla mnie maki a marzec to zielony śnieg albo zielona kra coś w tym stylu nie mam innych skojarzeń. Marzec się w ogóle zabawnie wypowiada. Póki co luty, połowa, bez roku przestępnego. Chciałam gdzieś zapisać wszystkie obrazy rzeczywistości sprzed paru lat, ale skąd mogę wiedzieć czy to nie są tylko wizje oparte na zdjęciach. No może oglądanie m jak miłość w przedpokoju na fotelu z mamą i babcią z pawłem leżącym na ziemi ze starą szafką w której szuflady nie chciały sie osuwać a były w nich kasety i płyty i w szafkach ubrania przełączanie kanałów szarym pilotem od telewizora bez dekodera nastawiane anteny kiedy shrek lecial na tvn zeby mniej sniezylo, tvp1 tvp2 polsat tvp info i snieżący tvn właściwie nie wiem czy to takie odległe mogło to być w 2006 albo 2007 czyli w sumie już 8 lat, nie wiem czy miałam długie włosy, białe meble w moim pokoju których nikt nie pamieta, białe z czerwonymi krawędziami, ten snoopy z maka i chyba smok albo to był snoopy na czerwonej podstawce z żółtymi obręczami, łysy kierowca z brodą i okularami na Victorii, dom z wieżą na east putney oglądanie przeminęło z wiatrem i nani i lizi mcquaier wyjście wieczorem po zabawki jechałam chyba hulajnogą nie wiedziałam czy wybrać lego czy lalkę z ałtem i ciastolinę, lalka była śliczna pamiętam granie w siatke w pierwszej klasie czy nie ale to beznadziejne wspomnienie jest duzo lepszych a ja nic nie moge sobie przypomniec boze