sobota, 28 lutego 2015
stiklur
W takie dni jak ten przypominam sobie jaką jestem szczęściarą. Nie wiał wiatr, słońce grzało i było sucho. Stiklur boze. Trzeba być geniuszem, żeby wymyślić coś takiego. Każda wizyta w kościele mnie odpycha... Gdybym umiała rysować narysowałabym bajkowego wampira z dwoma kłami, w czarnej pelerynie z czerwoną podszewką, dużym uśmiechem, czarnymi włosami i wielkimi butami. Wielkości człowieka. Normalny. Realne tło i rysowana postać. Stiklur. Nikt nie może cie zobaczyć. W przyszłości i przeszłości jesteś niewidzialny. W teraźniejszości wszyscy mogą cie zobaczyć. Twoje ciało zasypia, czas się nie zatrzymuje. Gdy zatrzymasz czas, nie możesz nigdzie dotrzeć. Możesz być kim chcesz. Wtedy jego ciało staje się twoim, a twoje śpi. Nie możesz przenosić niczego z przeszłości, z przyszłości, do przeszłości ani do przyszłości. Nie możesz zmienić przeznaczenia. Każda zmiana już jest uwzględniona. Każdy ruch jest zapisany. Nie możesz zrezygnować. Stiklurr. Nie niszcz życia ludziom, którym powiesz. Czas nie leci szybko. Płynie zawsze tak samo. Każda sekunda ma zastosowanie zapisane od początku. Musisz myśleć na każdym kroku. Nie ma kar, ale jest sumienie. Przenoszenie się z miejsca na miejsce omija czas, tylko w samotności. Dlatego jeśli nie jesteś sam, musisz wszytko odbębnić. Jest więcej takich ludzi.
sobota, 21 lutego 2015
latine dictum
Nie mam weny, ani pomysłu, ani potrzeby. Tylko chcę pisać. Nie mam nawet o czym, bo nic ciekawego, przyjemnego, interesującego się nie dzieje, nie chcę pisać o tych wszystkich głupich rzeczach które robię, bo są tak zwykłe, że mnie obrzydzają. Właśnie się zorientowałam, że nie chcę pisać o niczym rzeczywistym, cokolwiek pomyślę, od razu czuję, że to nuda i bzdura, chodzi mi o wydarzenia. Nie chcę chyba pisać przemyśleń, nie chcę pisać o upodobaniach. Ale chcę pisać w ogóle, więc coś trzeba będzie wybrać. Muszę zapamiętać, żeby za rok - 20 lutego 2016 roku - koło godziny 17-18 spojrzeć na niebo w północno-zachodnim kierunku. Ciekawe czy Księżyc będzie takim rogalem i czy niebo będzie gradientowe niebiesko-różowe i czy obok Księżyca będzie taka duża jasna gwiazda. Ciekawe czy będę jeszcze wtedy w ogóle żyć. Znając moje szczęście pewnie będę. Ciekawe czy będę tą samą osobą. I ciekawe co będę lubiła. Rok to kupa czasu. Kupa czasu, dużo czasu, masa czasu dla moich włosów, żeby moly wypaść co do jednego. Odpycham tę myśl, bo aż mi się niedobrze zrobiło. Mam miliard pomysłów na przyszłość teraz, i właśnie mi niefajnie, że wypali tylko jeden z nich, jeśli w ogóle jakikolwiek. Teraz mam milion, za sekundę będę miała jeden nierealny czyli zero. Tak strasznie mnie wkurza moja pamięć. Misiek to strasznie fajny gość, tylko nie wiem jak do niego mówić, żeby trafić. Strasznie jest skomplikowany. Albo w ogóle nie skomplikowany. Prosty i złożony z dużych kawałków. Co ja mówię, oczywiście że nie. To miliard małych gałązek i mają chyba kolce i w tych kolcach jakieś dziwne rzeczy, w każdym razie strasznie ciężko się przebić. Przecież da się z nim rozmawiać, jako jedynym. Bardzo mnie wkurza, jak ktoś wcina mi się do rozmowy. Wkurza mnie też kiedy ktoś mówi głupie rzeczy. O boże xd. Każdego to wkurza. Nie chcę pisać o takich przyziemnościach. Teraz sobie przypomniałam, że mogę robić sto rzeczy i nie muszę pisać, ale chyba chcę. Chociaż nie wiem czy tak na siłę to dobrze. Już sobie wyobrażam czytanie tego za dobę, miesiąc albo rok i mi smutno, że to nie będzie już ok. A może jeśli zdaję sobie z tego sprawę, to tak jak z inteligencją, już jest nieźle? A walić to. Tak czy tak za tydzień okaże się, że ten post to jakieś rzygi. Idę spróbować zrobić sobie niebieskie oczy. Okej jestem jakoś tak mi się udało, może jeszcze porobię za chwilkę, tylko muszę znaleźć jakieś wyraźniejsze zdjęcia. Najbardziej mi się podoba niebieskie oko Olki, ale ono było robione na końcu, dlatego takie ładne już wyszło. Moje niebieskie było na początku, kiedy zamiast zaznaczyć pędzle i użyć kanału alfa, zaznaczyłam zaznacznikiem i dlatego kolorowała mi się też źrenica. Zresztą chyba tego nie zdekoloryzowałam i też dlatego takie kosmiczne xd. Na jasnych oczach dałabym radę bez takich peryferii. Zaraz szukam fotki jakiejś... ALe zaraz. CZy ja śnie. Dlaczego ja zawsze farbowałam włosy bez dekoloryzacji??? Lece spróbować z dekoloryzacią i przy okazji oczy. Misiek i nasze partyjki tysionca.. Robiłam włosy, niby cośtam wyszło, ale przekombinowałam z rozjaśnianiem :/. Kończe to, szybko wróce :) narka
czwartek, 12 lutego 2015
devon
Niby najbardziej z pór roku lubię wiosnę, ale. Niebo najpiękniejsze jest zimą, rankiem, kiedy nie pada śnieg, w południe. Błękitne jasne, i miło gdy zimne powietrze ochładza mi oczy. Drzewa też są najpiękniejsze zimą, bez śniegu na gałęziach, bez liści leciutkie, odpoczywają. Święta. Nie ma komarów ani owadów innych, ani ślimaków bez skorupki. Noc jest długo, jest przyjemnie w domku cieplutko łóżko w zimie jest najwygodniejsze. Mogę nosić bordowe butki. Z drugiej strony nienawidzę śniegu... Przed wyjściem z domu trzeba spędzić chwilę na ubieraniu, sukienki odpadają, czapka a fe. Błoto. I zmyłki, że już wiosna w styczniu, a potem znowu zima. Wiosna to maj, a maj to super pogoda i śliczne widoki, w maju każda minuta skrócona jest o połowę nawet więcej, wydaje się że maj trwa tylko kilka dni. Nie lubię długich dni. W maju łóżko jest jeszcze wygodne, ale już w lipcu nie. W lipcu wszystko jest przesadzone i są komary lipiec się dłuży nawet bardziej niż czerwiec, a sierpień znowu mija szybko. Nie wiem jak jest z tymi bliskimi miesiącami, luty się ciągnie, a marzec i kwiecień to nie wiem. To są takie szare miesiące nic nie znaczą, ale kwiecień to dla mnie maki a marzec to zielony śnieg albo zielona kra coś w tym stylu nie mam innych skojarzeń. Marzec się w ogóle zabawnie wypowiada. Póki co luty, połowa, bez roku przestępnego. Chciałam gdzieś zapisać wszystkie obrazy rzeczywistości sprzed paru lat, ale skąd mogę wiedzieć czy to nie są tylko wizje oparte na zdjęciach. No może oglądanie m jak miłość w przedpokoju na fotelu z mamą i babcią z pawłem leżącym na ziemi ze starą szafką w której szuflady nie chciały sie osuwać a były w nich kasety i płyty i w szafkach ubrania przełączanie kanałów szarym pilotem od telewizora bez dekodera nastawiane anteny kiedy shrek lecial na tvn zeby mniej sniezylo, tvp1 tvp2 polsat tvp info i snieżący tvn właściwie nie wiem czy to takie odległe mogło to być w 2006 albo 2007 czyli w sumie już 8 lat, nie wiem czy miałam długie włosy, białe meble w moim pokoju których nikt nie pamieta, białe z czerwonymi krawędziami, ten snoopy z maka i chyba smok albo to był snoopy na czerwonej podstawce z żółtymi obręczami, łysy kierowca z brodą i okularami na Victorii, dom z wieżą na east putney oglądanie przeminęło z wiatrem i nani i lizi mcquaier wyjście wieczorem po zabawki jechałam chyba hulajnogą nie wiedziałam czy wybrać lego czy lalkę z ałtem i ciastolinę, lalka była śliczna pamiętam granie w siatke w pierwszej klasie czy nie ale to beznadziejne wspomnienie jest duzo lepszych a ja nic nie moge sobie przypomniec boze
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)