sobota, 14 listopada 2015

sprawa terrorystów

Mam wrazenie ze ten dzien to dosyc wazny kawaleczek historii swiata, wiec odrywajac sie od moich spraw chce napisac cos co bede mogla przeczytac za kilka lat i dzieki czemu bede mogla przypomniec sobie ten dzien. Rano czulam sie troche jak 10 kwietnia. Moze nie do konca. W kazdym razie podobnie. Przełączałam między kanałami i wszędzie widziałam to samo, a mianowicie raporty z Paryża, polityków mówiących o tym wszystkim i dużo francuskiej flagi. Sama nie wiem czy się przejęłam. O, 10 kwietnia to też była sobota. Tablica na facebooku zawalona '#prayforparis', kiedy tak sobie ją przewijałam to posty, które nie były z tym związane (a których było naprawdę mało) trochę odstawały. 'Wsparcie' i 'współczucie' na przemian z bulwersem, bólem o to solidaryzowanie się w internecie. Czuję chorobe w gardle i ogólnie jakaś niewyraźność. Posty chyba mogłabym podzielić na trzy grupy. Pierwsza, chyba najliczniejsza to raczej bezstronne, czysto informacyjne fakty. Druga to posty o rzeczywistości, chyba mogę je tak nazwać, bo głównie o tym co teraz będzie i co jest, czyli o toksyczności myślenia 'uchodźca/ muzułmanin = terrorysta' i o tym, ze w takich atakach ginie codziennie setki osób, tylko nie mówi się o tym, bo to się nie dzieje w europie, bo to nie zagłada na <czystej rasie>. Trzecia grupa to ból dupy, 'macie co chcieliście', najazd na islam, ogólnie gówno. Czytałam te płytkie komentarzyki i płakać mi się chciało, ale nic nie zrobiłam. Może błąd. Wkurwia mnie to, że nie mam jak sprawdzić co jest dobre. Chodzi o całą tę sprawę imigracyjną. Najpierw (wrzesień) słuchając o tym napływie myślałam, że trzeba im pomagać, że trzeba ich przyjąć w Europie, przecież uciekają od wojny, przecież Polacy też uciekali, dalej uciekają, niby nie od wojny, ale to też imigranci. Potem trochę zmieniłam poglądy, nawet trochę bardziej niż 'trochę'. Przemyślałam sprawę, albo może nie przemyślałam tylko usłyszałam coś co zmieniło mój punkt widzenia. Zastanawiałam się dlaczego nie zostają w pierwszym bezpiecznym kraju, czemu nie idą do bezpiecznej Turcji, skoro mają blisko, dlaczego Niemcy i Szwecja, skoro nawet w Polsce dają im to samo. To było wtedy, kiedy negocjacje w sprawie liczby stanęły na 12 czy 11 tysiącach, nie pamiętam. No i moje stanowisko było takie, że zdecydowanie powinniśmy ich przyjąć, bo i tak stąd wyjadą, kiedy tylko będą mieć szansę. Potem były te zamieszki na węgierskiej granicy. Kiedy myślałam 'uchodźcy' miałam przed oczami ten syf, który po sobie zostawiają, tych mężczyzn rzucających kamieniami  i w ogóle. No i gdzieś wtedy dotarło do mnie, że ci którzy dotarli do Europy to szczęściarze, że w ogóle bogaci żeby się tu dostać. Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi informacjami gadałam, chociaż raczej tylko wymieniłam parę zdań, z Syryjczykiem na palsach, napisał że nie chce opuszczać kraju, ale musi. No dobra. Ale potem cośtam do mnie zaczęło docierać. Na przykład to, że część z tych ludzi pewnie by już nie żyła, gdyby nie wybrali się do tej miłej Europy. Nigdy nie jest dobrze jeśli ludzie umierają. Nwm czy można, czy powinno się kategoryzować ich jako 'kobiety i dzieci' i 'młodzi silni mężczyźni'. Na pewno też terroryści wykorzystali hmm gościnność Niemiec czy tam jakiegoś innego kraju, ale byli wśród tych wszystkich ludzi też tacy, którzy pewnie cieszyliby się z lokacji nawet w tej głupiej Polszy. Potem przestałam się dziwić, że brną dalej, zamiast zostać w Turcji, Libanie czy gdzieś tam. Te obozy dla nich to jeden wielki syf, podejrzewam że gdybym była jednym z nich to też bym nie chciała tam zostać i podejrzewam, że nie chciałabym żyć w takim kraju jak Polska, bo tu mieliby przesrane. Teraz moje stanowisko w całej tej sprawie jest dosyć lewicowe chyba. Uważam, że europa powinna przyjmować. W międzyczasie zastanawiałam się co zrobią jeśli tych uchodźców i 'uhcodźców' będzie już za dużo, przecież europa nie jest znowu taka duża.. No i pomyślałam sobie, że to zmierza do jakiejś wojny czy coś, bo lol no ileż ich tu przyjedze.. No ale niech przyjeżdżają, jeśli mają przez to ocalić sobie życie, nawet jeśli są młodzi silni i mogliby walczyć w obronie swojego państwa, rozumiem, że takie patriotyczne pociągi nie drzemią w każdym, sama nie wiem co bym zrobiła gdybym miała wybór 'walczyc albo uciekac', swoją drogą mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała wybierać. Jest to okropne że tylu złych ludzi musiało się tu dostać razem z tymi dobrymi, ale na to nie da się nic poradzić, a przynajmniej nic humanitarnego, bo żeby powstrzymać tych złych trzeba by było zostawić bez pomocy tych potrzebujących jej na serio.
Czuję się okropnie z tym, że Francja znowu dostała. Niby są jakieśtam wytłumaczenia dlaczego wlasnie Francja, ja w każdym razie chyba nie pojmuje tej polityki islamistów, może to dobrze. Jest okropnie smutno, że tyle osób musiało zginąć, ale wiem, że to nie jest odosobniona sytuacja codzienności, mnóstwo osób ginie przez isis codziennie. Swoją drogą nie tylko przez nich. Moje stanowisko się nie zmienia, islam to jest piękna religia, jeśli ktoś potrafi się tak poświęcać, dla Boga, którego istnienie nie jest nawet pewnie to podziwiam (mam tu na myśli muzułmanów którzy nimi rzeczywiście są, są dobrzy dla innych i przestrzegają zasad jakie dał im Allah, nie tych okropnych terrorystów i samobójców którzy zabijają w imie boga - to nie są muzułmanie). Nie boje się chyba. Tylko tego że jeśli kiedyś będę chciała wyjechać (czyli być jak część z tych przyjeżdżających do Europy) to nie będę miała szansy. Zresztą, ja planuję w drugą stronę, może z tym nie będzie problemu. Chciałabym się nie mylić i chciałabym, żeby ludzie którzy mają inne zdanie niż ja się mylili. Nwm, zobaczymy. W każdym razie życzyłabym sobie, żeby ludzie nie zginęli wczoraj w Paryżu, ani nigdy nigdzie indziej przez fanatyzm religijny. Skąd to się w ogóle wzięło

Brak komentarzy: