Nawet nie lubie włoskiego, nie podoba mi sie sam w sobie tak samo jak hiszpański, brzydki jest. Brzydki tez jest włoski akcent w angielskim, ohydny. Nie ciągnie mnie jakos specjalnie do Włoch, nie lubie tych klimatów, nawet włoska kuchnia nie jest dla mnie czyms super pysznym. Po prostu mialam zamiar nie miec z nimi nic wspolnego, to chyba oczywiste. No ale. Wczoraj. Okazalo się ze kocham włoski, ze to jest język stworzony dla mnie. W chwilach kiedy się sępie, bo mam powody (denne), ucze sie wloskiego i rże, mam beke. Bo jest taki zabawny, sliczny w moich ustach, wszystko mi sie podoba i podobno nie nalezy do najtrudniejszych... To co. Juz ile tych języków? Angielski, niemiecki, rosyjski, ukraiński, włoski... No a dzis spodobal mi sie francuski, nawet mocno. Tzn, wiadomo juz dawno mi sie bardzo podobal, ale potem odpuscilam, bo nauka języka dla języka jest bez sensu, dalej tak uważam, ale milo byloby gdybym zostala przymuszona. I na to licze. Tylko... no tak, bede tesknic za ludzmi, czlowiekiem, bardzo mocno i chyba serce mi peknie. Sama nie wiem. No bo na razie jeszcze nie przyjmuje niczego do wiadomosci, zreszta nie mam powodów, bo nic nawet jeszcze sie nie zaczelo. Wczoraj bylam bardzo bardzo szczesliwa, nawet nie wiem z czego to wypływało, spacer wieczorem byl cudny. Potrzebuje tylko nowych sluchawek. A dzis byłam super szczesliwa przez chwilke, potem powinnam byc zla i przygnebiona, ale bylam rozpromieniona jeszcze bardziej. Pozniej troche spadlam w przepasc, bardzo nagle i bylam chorobliwie zasepiona. Ludzie maja swoje zycie, nie wszystko sie kreci wokol jednej osoby, a nawet jesli, to to nie jestem ja. Drugim czynnikiem ktory spowodowal ta nagla zmiane nastroju bylo uswiadomienie sobie jak.. stop stop. Mam zajebiste szczescie w zyciu, przysiegam. Tylko niektore aspekty ktos ma po prostu lepsze, a ja jestem glupia i chcialabym miec wszystko najlepsze. Okropnie egoistyczne podejscie, nie podoba mi sie to. Szukam sobie ladnych butkow, nie moge sie zdecydowac, nie wiem czy wybrac pewną dłygotrwalosc, niepewną długotrwalość, pojsc zupelnie w ciemno czy w cos zupelnie innego. Moge co chce, ale sama nie wiem czego chce. Pojscie wczoraj w rozpuszczonych wlosach nie bylo dobrym pomyslem. A w czorajsze drzewa okolo 20:20 to byl cud swiata, ciekawe czy to sie dzieje codziennie, jesli tak, to jestem w niebie. Dzis jeszcze kilka rzeczy i bede stac w oknie w noc. Bardzo bardzo mile uczucie. A dzisiejszy poranek to byla jakas niewiarygodna dziwnosc. Poranki w nocy kojarzyly mi sie tylko i wylacznie z dziwnym uczuciem w zoladku, takim nibyglodem, tym ze nie moge zasnac i ogolnie samymi nieprzyjemnymi rzeczami, ale dzis widzac takie przyjemne sloneczne swiatlo w pokoju cos mnie tknelo ze tak ladnie jest tez za oknem. Było. Chcialabym zawsze miec taki niewymuszony wczesny poranek tu albo w jakims innym milym miejscu, nad morzem na plazy albo z widokiem na ulice taka jak w mojej glowie - jakies drzewo, trawa, chodnik, ludzie pieszo, ludzie na rowerach, ale niewielu, rzadko sie pojawiaja, po drugiej stronie.. kamienica albo drzewa na trawie, szeroki chodnik, nie potrafie sprecyzowac, ale to jest w mojej glowie i mam nadzieje ze nie zapomne. A jesli morze.. albo ocean. Kazde morze, ale najpierw pomyslalam o pieknym polskim Baltyku. Kazde morze ma cos w sobie, ale baltyk to baltyk. Jestem dumna ze jestem polka, nie wiem czy moglam trafic lepiej. Azja to emmm shit. Moglabym byc dumna tez z bycia ukrainka albo rosjanka, ale tam nie bylabym wolna, a ty jestem i dumna i wolna i moge powiedziec szczesliwa. Nie wydaje mi sie ze jakies inne panstwo ma tak cudna historie i jezyk. Moze jakis wschod, ale o nich juz mowilam, nie ma zycia bez wolnosci. Nie wiem czy to nie przeczy mojemu socjalistycznemu podejsciu do zycia. Kiedy mysle o socjalizmie w sobie podoba mi sie to i brzmi bardzo milo, nie wiem dlaczego w ZSRR przmi tak okropnie, dobitnie, obco, nieprzyjemnie, zlowrogo i szorstko. Bo teraz wszystko byloby inaczej, ludzie nie rozumieja, ze czasy sie zmienily i teraz nikt by nie forsowal tej swoja droga bardzo inteligentnej wizji. Po prostu teraz byloby inaczej, ale dla tym kapitalistycznym ;swiniom; nie da sie wytlumaczyc bo podaja najglupsze argumenty jakie istnieja. Ciesze sie bardzo ze mam tu czesc siebie, mam wglad w to jaka bylam i jak sie zmienialam, niby teraz nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia, nie chce czytac tych starych wypocin, dobrze ze sie zmieniam, ale chyba tak mi sie wydaje za kilka lat to bedzie moze nawet potrzebne i pomocne. Wtedy chcialabym powiedziec ze przeszlam super zmiane, jestem taka, jaka zawsze chcialam, bo raczej dzis no coz zdecydowanie nie jestem
P.S. zapomnialam o tureckim
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz