sobota, 7 grudnia 2013
nieszczelna komora
Kurde. Trochę się popsuło. Od 24 godzin nie odpisał na smsa o zakonnictwie. Hm... To naprawdę nie wygląda dobrze. Życie się psuje, cnie ? Ale to przez moją selekcję. Chyba. Albo przez selekcję tych wszystkich idiotów, z którymi żyję. Dobrze, że jeszcze nie upadłam tak nisko, żeby wmawiać sobie, że to ja jestem zła, a wszyscy są dobrzy. Nie kurde, nie. To ja jestem dobra, a wszyscy są źli. Co poradzę na to, że świat tak szybko zmierza ku upadkowi ? Przez tych własnie zkretyniałych ludzi. Mogłabym tak zostać sama. Bez nikogo i niczego na Ziemi. Byłoby miło. Zdecydowanie milej. Czekam na Londyn. Może to będzie odskocznia na całe życie ? A jeśli nie, to przynajmniej na te 3 dni. Zimno. A to już chyba 26 godzin. Omg. Jak ja go nienawidzę. Ładny kolaż z dzisiaj. Serio. Bardzo ciałowy. Fest zimno. Idę po piżamę i koc. Już. Trochę czuję się jakbym prowadziła dziwnego tumblra o cierpieniu, czy coś. Jak przeciętny gimbus (albo nasz kochany płaczący PIX). No ale co poradzę. Handra (Chandra ?) to chandra i tyle. Hmm... Takie posty się potem fajnie czyta. Serio. Szkoda, że tylko ja to przeczytam (ha ha ha !). Dziwny schemat kolorów w winampie. Lol. Czuję się niefajnie. I mam dreszcze. I piżama mi się zmechaciła :c. To boli chyba najbardziej. Kurde. Gdyby nie on, to nie byłoby tego wszystkiego. Tych wszystkich głupich przemyśleń i wgl. I tych superowych wspomnień. Może jednak dobrze, że mogę go sobie nienawidzić. Kogoś trzeba. Jutro jadę <chyba> po lampę do mojej niebawczej [?] oazy piękna i spokoju. Wolałabym tę czarną z czymśtam, ale może... No nwm. Będzie jaktam się złoży. Wszystko co doczesne i tak się nie liczy cnie. Super tak pisać dla samej przyjemności czytania tych złowieszczych wypocin. Gratuluję sobie, ech sama nawet nie wiem czego, gratuluję tego, że jestem tak inteligentna, że słowa, które piszę i mi się fest podobają, u kogoś innego skomentowałabym jako: "Dziecko. Żałosne gimbusiarskie dziecko.". Też gówniana sprawa cnie. Ale świadomość jest najważniejsza. I chyba dlatego mogę się nazywać osobą inteligentną, nawet po napisaniu tak cholernie żałosnego posta. Człowiek się dopiero uczy i wgl. Na razie jestem głupkowatym źdźbłem. Ale kiedyś będzie mączka. A potem chleb. A potem ktoś mnie zeżre. I się skończy. Kurde. W sumie droga od źdźbła do żołądka jest niedługa. Też dobrze - mniej marnotrawnej egzystencji nudnym wszechświecie. Stop. Czy wszechświat obejmuje to miejsce, gdzie się jest po śmierci ? Kurde. No nwm. Poza wszechświatem ? W innym wszechświecie ? Czy go nie ma ? Kurdekurdekurde. Dobra nic. A i słowa. Nabrałam takiego obrzydzenia do niektórych moich neologizmów, że aż sama się dziwię, że ktoś mógł mi je tak obrzydzić. Niemożliwe. Paranormalne. Ładne to w sumie. Taka sytuacja. Aż bym się zaśmiała, ale nie zrobię tego, bo go nienawidzę. Mam nadzieję, że to kiedyś przeczyta i, i co właściwie. Nie wiem nawet czego od niego chce. No dobra. Wiem, czego chcę, ale chodzi mi o realne rzeczy. Przeczyta i... no nwm. Zrozumie ? Eee brzmi smętnie. Fest. No nie. Nie zrozumie, ale zrobi mu się głupio, że jest dla mnie taki niemiły. Też jesteś zwyczajny i zkretyniały jak reszta ludzkości. I ciebie tak samo nie-na-wi-dzę. A nawet bardziej. I chyba nawet cię nie lubię. Zamknąć oczy i płakać. Żałosne, powiem ci, żałosne. Ale tam jest fajniej. Tysiąc razy fajniej. Nienawidzę ludzi. Wszyscy są beznadziejni. Na głos brzmi wiarygodnej. I od razu lepiej. Wewnątrz jest lepiej. Naprawdę lepiej. Zamknąć oczy i szczelnie odizolować się od wszysciutkich ludzi. I zaraz to zrobię w tak idealny sposób
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz