Nie mam weny, ani pomysłu, ani potrzeby. Tylko chcę pisać. Nie mam nawet o czym, bo nic ciekawego, przyjemnego, interesującego się nie dzieje, nie chcę pisać o tych wszystkich głupich rzeczach które robię, bo są tak zwykłe, że mnie obrzydzają. Właśnie się zorientowałam, że nie chcę pisać o niczym rzeczywistym, cokolwiek pomyślę, od razu czuję, że to nuda i bzdura, chodzi mi o wydarzenia. Nie chcę chyba pisać przemyśleń, nie chcę pisać o upodobaniach. Ale chcę pisać w ogóle, więc coś trzeba będzie wybrać. Muszę zapamiętać, żeby za rok - 20 lutego 2016 roku - koło godziny 17-18 spojrzeć na niebo w północno-zachodnim kierunku. Ciekawe czy Księżyc będzie takim rogalem i czy niebo będzie gradientowe niebiesko-różowe i czy obok Księżyca będzie taka duża jasna gwiazda. Ciekawe czy będę jeszcze wtedy w ogóle żyć. Znając moje szczęście pewnie będę. Ciekawe czy będę tą samą osobą. I ciekawe co będę lubiła. Rok to kupa czasu. Kupa czasu, dużo czasu, masa czasu dla moich włosów, żeby moly wypaść co do jednego. Odpycham tę myśl, bo aż mi się niedobrze zrobiło. Mam miliard pomysłów na przyszłość teraz, i właśnie mi niefajnie, że wypali tylko jeden z nich, jeśli w ogóle jakikolwiek. Teraz mam milion, za sekundę będę miała jeden nierealny czyli zero. Tak strasznie mnie wkurza moja pamięć. Misiek to strasznie fajny gość, tylko nie wiem jak do niego mówić, żeby trafić. Strasznie jest skomplikowany. Albo w ogóle nie skomplikowany. Prosty i złożony z dużych kawałków. Co ja mówię, oczywiście że nie. To miliard małych gałązek i mają chyba kolce i w tych kolcach jakieś dziwne rzeczy, w każdym razie strasznie ciężko się przebić. Przecież da się z nim rozmawiać, jako jedynym. Bardzo mnie wkurza, jak ktoś wcina mi się do rozmowy. Wkurza mnie też kiedy ktoś mówi głupie rzeczy. O boże xd. Każdego to wkurza. Nie chcę pisać o takich przyziemnościach. Teraz sobie przypomniałam, że mogę robić sto rzeczy i nie muszę pisać, ale chyba chcę. Chociaż nie wiem czy tak na siłę to dobrze. Już sobie wyobrażam czytanie tego za dobę, miesiąc albo rok i mi smutno, że to nie będzie już ok. A może jeśli zdaję sobie z tego sprawę, to tak jak z inteligencją, już jest nieźle? A walić to. Tak czy tak za tydzień okaże się, że ten post to jakieś rzygi. Idę spróbować zrobić sobie niebieskie oczy. Okej jestem jakoś tak mi się udało, może jeszcze porobię za chwilkę, tylko muszę znaleźć jakieś wyraźniejsze zdjęcia. Najbardziej mi się podoba niebieskie oko Olki, ale ono było robione na końcu, dlatego takie ładne już wyszło. Moje niebieskie było na początku, kiedy zamiast zaznaczyć pędzle i użyć kanału alfa, zaznaczyłam zaznacznikiem i dlatego kolorowała mi się też źrenica. Zresztą chyba tego nie zdekoloryzowałam i też dlatego takie kosmiczne xd. Na jasnych oczach dałabym radę bez takich peryferii. Zaraz szukam fotki jakiejś... ALe zaraz. CZy ja śnie. Dlaczego ja zawsze farbowałam włosy bez dekoloryzacji??? Lece spróbować z dekoloryzacią i przy okazji oczy. Misiek i nasze partyjki tysionca.. Robiłam włosy, niby cośtam wyszło, ale przekombinowałam z rozjaśnianiem :/. Kończe to, szybko wróce :) narka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz