niedziela, 26 kwietnia 2015
indiański przytułek
Hmm.. byłam wczoraj szczesliwa jak nigdy, kiedy Oleksander do mnie napisal, potem bylo spowrotem smutno. Duchowo jestem teraz tak troche wyzerowana, pogłebiam książki nareszcie, mój komputer coraz bardziej sie ode mnie odsuwa.. Coś mi się stało i włączyłam Death Note. Czy to pierwsze anime jakie oglądam. No i teraz nie wiem czy kocham je ze względu na fabułe czy ujawniło sie moje upodobanie do tych japońskich bajek. W kazdym razie bardzo jest milo, 11 odcinek. Idzie powoli, czekam na wyjasnienia i rozwiazania, zakochalam sie w Ryuzakim i w ogole nie podoba mi sie Raito. Zobaczymy co dalej. Opycham sie, a chce schudnć, chyba to nie jest najlepsza droga. Pokój dziś niemal lśni, pozbyłam sie stąd paru gratów, a mianowicie jednego, ujawnił się przez to martwy żuk i zupełnie żywy chudy pająk. Duchowe odnowienie było zbawinne, nie mam juz najmniejszej ochoty zabijac much, musze je zlapac i wypuscic. Zamówilam wczoraj kilka swietnych rzeczy, mozna powiedziec ze zrobilam zakupy. Mile zakupy. Wreszcie zdecydowalam o notatniczku. Troche chyba bedzie za duzy, boje sie ze nie bede mogla go zabierac wszedzie, czyli utkne dalej na zapominaniu waznych mysli, dalej beda ginac w moich zwojach muzgowych, ktorych (sadzac po wynikach testow) jest dosyc niewiele, albo są jakieś cienkie. Ostatecznie moge tu pisac chyba to co chce. Planuje juz nastepny pyrkon, tzn nic nie planuje bo nigdzie nie pojade, ale ukladam w glowie idealny jego scenariusz, caloroczne przygotowania. Musze wreszcie kupic sobie wloczke. Sprawa East jest mocno dezorientująca. Chyba to michal przez kalke. Takie odbieram wrazenie. Gdyby ktos mnie spytal jaki on jest powiedzialabym ze ten typ, ktory nie zdaje sobie z niczego sprawy, zalatwia sprawy na podstawie swoich wlasnych przekonan i ogolnie raczej nie zastanawia sie zbyt dlugo jesli mu nie zalezy. Stop. To musze cofnąc bo to by znaczylo ze rzeczywiscie mu nie zalezy, a ja od 2 tygodni usiluje sobie wmowic, ze zalezy. Jestem juz blisko celu, teraz nie moge tego tak zaprzepascic. Robie notatki na kartkach, ale wolalabym w notatniku. Boje sie tylko o pismo. Telefon nie wchodzi w gre. Odliczam tygodnie do konca szkoly, czekam na rozwoj spraw. Niby dostalam wolna reke, przyzwolenie robienia tego co kiedys chcialam, ale teraz chce czegos innego. Szkoda ze nie moge i szkoda ze nie chodzi tu o zadne przyzwolenie, tylko o moje umiejetnosci. Po raz kolejny powtórze, ze nie polecam przebijac sobie ucha samemu.. Bolą mnie kosci policzkowe po obu stronach, czuje raka w policzkach. Mam wrazenie ze nie potrafilabym wymyslic tak genialnej historii, jak ta o Poborcy i innych. Moj pokoj jest pelen fajnych rzeczy. Z lampy venge zwisa purpurowy tulipan, w szafie idealny porządek, na szafie leżą 'Mity dla DZieci' i papier do pakowania w bialo-niebieskie pasy, obok srebrne, brokatowe sandały, dalej juka, ktorej juz dawno nie podlewalam, powinnam to juz zrobic, szkoda mi jej, za juką wspomniany wczesniej pająk. Na łóżku biala posciel w czarne esy i kwiatki, na poduszkach misie. Na stoliku nocnym lampa nocna, szara, reflektor, wisi na niej drewniane serce wczerwone kropki, serce nigdy nie chce sie odwracac w dobra strone. Pod lampa gumka do wlosow, jeden zylkowy i jeden skurkowy choker, skóra z kulką to moj ulubiony. Dalej stoja trzy butelki po wodzie i jedna butelka po soku, ktorych nie chce mi sie wyniesc. Dalej siedze ja. Obok biurka, na dwoch krzeslach. Na biurku talerzyk po szarlotce, kubek z kredkami, nieszczesny monitor, do ktorego przykleilam wykres smierci i odliczanie do konca swiata, firanka dzis popchnela daisy dusik na sam skraj monitora, piornik, telefon, tatto i Dostojewski, na skraju torebka. Na polce nad biorkiem biale, zakurzone filizanki i troche sentymentów, defacto lubie te dziure miedzy biurkiem a półka, poprosilam o ledy w półce, ale wlaczylam je tylko raz, zaraz po tym jak zostala powieszona i tylko po to zeby zobazyc jak wygladaja, teraz kabel od nich brzydko zwisa, prowadzi w strone drzewa-roslinki ktora ostatnio niechcecy podlalam mocno stężoną solanką, biedna Roślina, myślalam że umrze, ale chyba zadzialalm w pore, bo wciąż się trzyma. Kiedyś zrobie pokój na indiański i postawie niezły szałas. Na regale obok biurka jest zbiorowisko pudełeczek, Ksiazeczka, czaszka z zakrentkami i stare książki. I tez nowe książki, ale malutko. Prawie rok temu Michał poprzyklejał mi w różnych miejscach pokoju małe fiszki.. Dalej są przyklejone, nie moge sie zebrac do oderwania ich. Szuflada biurka pachnie poetycko, jest w niej pozorny nieład, mam ochotę ją otworzyć i nigdy nie zamykać. Dziś pokój wygłada jak Dusza, nie moge go nazywać, kiedy jest zasyfiony tak, jak dzis rano. Jutro będę próbowała tej motody z jednym budzikiem i 15 sekund na wstanie, muszę złapać te chwile. Mialam na dzis bardzo ambitne plany, cos mi sie wydaje ze wszytsko spełznie na niczym. Czekam na wiadomosc z ukr, snail i mess. Babcia zrobiła wspaniałą spódnice, moge na nia patrzyć i patrzeć. Musze w tym dzienniku przeznaczyc strone na satiacje i miłe słowa, czekam na rozwój spraw.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz