poniedziałek, 23 października 2017

Wieczorne tak i nie

Sama się zastanawiam, jak to możliwe, że ja codziennie o tym myślę, że codziennie czuję to przenikające mi przez myśl, że każdego wieczoru, przez ułamek sekundy wiem, że już się nie powstrzymam, ale mimo wszystko nigdy nie piszę. Nigdy nie daje nikomu tej satysfakcji. I nie daję jej sobie. Powtarzam, że czekam na lepszy moment. Wiem, że dobrze robię, bo pamiętam rozczarowania, kiedy zdarzało mi się nie powstrzymać. Jest mi tak źle z tym czekaniem. Jednocześnie czuje taką ulgę każdego ranka. Znowu udało się uniknąć fatalnej pomyłki. Kolejny raz wygrałam ze sobą i to wszystko jest tak jak przy wodzie płynącej z kranu podczas mycia zębów, znowu się udało, chociaż bardzo ciężko było się powstrzymać. Powtarzam się, wiem, ale to wszystko się dzieje wewnątrz tak gwałtownie i boleśnie, że ciężko racjonalnie do tego podejść. Staram się każdej nocy, a temu wszystkiemu towarzyszy zawsze nadzieja, że jutro, zaraz problem sam się rozwiąże i dostanę odpowiedź na wszystko

Brak komentarzy: